środa, 24 grudnia 2014

One-shot - Świąteczna miłość

One-shot

Świąteczna miłość



  Płatki śniegu wesolutko tańczyły do akompaniamentu lekkiego wiatru. Zaśnieżone ulice były już od samego rana placem boju dla najmłodszych. W domu blondynki już od dobrej godziny panowała ciepła atmosfera. Lucy piekła ciasteczka na Wigilię. W końcu gdyby o nich zapomniała, byłaby narażona na gniew Tytani, a tego by nie chciała... Wyciągnęła kolejną porcję pierniczków z rozgrzanego pieca i postawiła blachę na blacie zdejmując rękawice.

-Co tak pięknie pachnie? - blondynka słysząc głos przyjaciela, momentalnie w obawie przed zjedzeniem schowała ciastka do słoika, a następnie do szafki.

-Natsu! Nie powinieneś pomagać w gildii ? - dziewczyna starała się jak najszybciej zmienić temat i odciągnąć chłopaka od kuchni.

-Uciekłem... - uśmiechnął się. - Przed Erzą.

- Yhh... Wiesz że jak cię znajdzie to jesteś martwy ? - mrukneła wyciągając torbę z szafy.

- Nie przesadzaj... - podchodził coraz bliżej szafki.

- Nie przesadzam.. - odwróciła wzrok w jego stronę, a kiedy zobaczyła że w najlepsze zajada się ciastkami strasznie się wściekła.- ZOSTAW JE ! ! - krzyknęła donośnie tak że słoik wypadł chłopakowi z ręki, a ciasteczka się pokruszyły.

- Nie... - zawyła i podbiegła do rozbitego słoika.

- Sory Lucy. - podrapał się w tył głowy. - Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Upieczesz następne ! - uśmiechnął się obnażając kły.

- " Sory " ?! Naprawdę jesteś aż tak głupi ?! - na jej policzku pojawiła się łza. - Te ciasteczka były wyjątkowe ! Włożyłam w nie sporo wysiłku i czasu ! - wrzasneła. - Idź z tąd ! - wskazała na okno.

- A-ale Lucy ! - próbował coś wskórać.

-Proszę Natsu... - dziewczyna zaczęła zbierać odłamki szkła. - Idź... Wynoś się!

Chłopak widząc wściekły wyraz twarzy przyjaciółki wyszedł, tym razem używając drzwi... Szedł zaśnieżonym chodnikiem co chwila odwracając głowę w tył z myślą by zawrócić, wbiec do domu Lucy i przeprosić ja na kolanach, albo zaproponować pomoc w sprzątaniu, pieczeniu, przygotowaniach... Jednak wiedział, że tak nic nie wskóra, a tylko wszystko pogorszy. Musiał coś wymyślić, a wchodząc w uliczkę z kilkoma sklepami wpadł na idealny pomysł.

- Głupi Natsu... - mrukneła pod nosem blondynka zbierając kolejne odłamki szkła. Przez chwilę przed oczami staneło jej jego smutne i przepraszające spojrzenie. Zaczeła mieć wyrzuty sumienia... Smutna ,nieostrożnie sięgneła po kolejny odłamek szkła. Poczuła przeszywający ból w okolicy dłoni. Szybko zwróciła tam swoje załzawione spojrzenie. W dłoń wbił się jeden z nielicznych większych kawałków słoika. Szybko pobiegła do łazienki kapiąc wszędzie krwią. - Cholera ! - przeklneła widząc jaki bałagan zrobiła jedną zakrwawioną ręką. Przemyła ranę wodą i wyciągnęła odłamek. Starannie oczyściła ranę wodą utlenioną i założyła bandaż. Na zegarze wybiła dwunasta w południe.

- Pora upiec.... nowe ciasteczka - wyrzuty sumienia powróciły,a ona wlepiła smutne spojrzenie w okno. - Muszę go przeprosić. - postanowiła i z nową motywacją zabrała się za pieczenie nowych,lepszych ciasteczek niż te poprzednio.

Wyjęła potrzebne składniki, blachę i miskę. Nucąc po cichu świąteczne piosenki zabrała się do roboty. Wszystko robiła starannie i jak najlepiej tylko mogła, dla niej te ciastka nie były juz tylko długowieczną wigilijną tradycja, a forma przeprosin dla jakże ważnego dla niej Salamandra. Ponownie przeniosla wzrok na okno mając nikłą nadzieje, ze zobaczy różową czupryne i ten słodki uśmiech, który tak bardzo kochała.

Po trzech godzinach wszystko było gotowe by wyjść z twarzą do gildii. Kilka dni temu odbyło się losowanie. Lucy wylosowała Levy więc od razu wiedziała co ma jej kupić. Schowała ciastka do koszyka, twierdząc że w torebce by się pogniotły, a nie miała już ochoty by piec trzecią porcje. Schowała do koszyka również prezent dla swojej niebieskowłosej przyjaciółki i poszła do łazienki . Zmieniła przekrwiony bandaż i założyła rękawiczki by nikt go nie zauważył. Ubrała niebieską sukienkę z futerkiem i założyła pasujący do sukienki płaszcz. Włosy zostawiła rozpuszczone, a na nogi ubrała rajstopy i kozaki. Chwyciła koszyk i wybiegła radośnie z domu. Po chwili znalazła się w gildii gdzie przywitany ją z uśmiechem. Dała prezent pod choinkę i omiotała pomieszczenie wzrokiem szukając różowej czupryny.

-Gray widziałeś Natsu? - zaczepiła czarno włosego.

-Nie. - odszedł od blondynki, ale po chwili wrócił.-Czekaj... Jakieś trzy godziny temu widziałem jak kręcił się po mieście.

-Trzy godziny... - dziewczyna szerzej otworzyła oczy. - Gdzie on wtedy był?

-To była uliczka z kilkoma sklepami. Na pewno wiesz gdzie.

-Dziękuję. Przechowaj to dla mnie. - Lucy wepchneła koszyk z ciastkami w ręce maga lodu, a sama nie zakładając nawet płaszcza wybiegła z gildii.

Kierowała się w miejsce o, którym mówił Gray. Płatki śniegu opadły na jej nie okryte ramiona powoli topniejąc i spływają jako kropelki wody na jej dłonie.

Dysząc ciężko dobiegła do cukierni mając nadzieje że zastanie tam przyjaciela. Bardzo często tam przebywał... Otworzyła drzwi i z widocznym smutkiem stwierdziła że nie ma tu Natsu.

- W czym mogę pomóc ? - męski głos spowodował dreszcze u dziewczyny. Odwróciła się na pięcie spoglądając na łagodną twarz sprzedawcy.

- Panie Hiswig proszę o pomoc. Widział pan może dzisiaj Natsu ? - jękneła blondynka podchodząc do lady.

- Natsu ? Hm... Niech no pomyśle... - potarł brodę w geście zamyślenia.- Tak ! Był dzisiaj przed południem. - klasnął w ręce. - Ale jakiś przygnębiony się wydawał. Czy coś się stało ? - spojrzał przenikliwe w stronę blondynki.

- Ah... Można powiedzieć że się z nim pokłóciłam... - szepneła. Stary Hiswig spojrzał z troską na dziewczynę i nie drążył dalej tematu.

- Na litość boską Lucy ! Dziecko zmarzniesz ! - podał jej herbatę. Dziewczyna szybko podziękowała i wypiła ją duszkiem. Pożegnała się i złożyła życzenia cukiernikowi. Nie wiedziała co ma już robić. Usiadła na ławeczce przed cukiernią miętoląc kawałek sukienki. Dziewczyna nie zwracała nawet uwagi na siniejące ramiona i ręce, jedyne co było dla niej teraz ważne to miejsce pobytu przyjaciela. Przyjaciela na którym tak cholernie jej zależało i którego chciała przeprosić. Po jej policzku nie kontrolowanie zaczęły spływać łzy. Nie mogła już wytrzymać tego poczucia winy, musiała dać upust swoim emocjom.

-Lucy... - ktoś wyszeptał jej imię, a zaraz potem przyciągnął do swojego ciała.

-Natsu... - dziewczyna zauważyła różowe włosy - Przepraszam... To moja wina nie powinnam wtedy krzyczeć. Proszę wybacz mi...

- Głupia ! To moja wina. Przepraszam... - mocniej ją przytulił. - Mam coś dla ciebie... Tak na przeprosiny. - szepnął jej do ucha wywołując u niej pokaźny rumieniec. Z kieszeni kurtki wyciągnął pudełeczko. Dziewczyna choć z niechęcią "odkleiła" się od chłopaka i otworzyła prezent. W śrdoku był piękny naszyjnik z gwiazdą.

- To..to dla mnie ? - zająkała się.

- Nie, dla Happi'ego ! - zironizował. - Oczywiście że dla ciebie. - wyrwał jej przedmiot z ręki i założył na szyję. Z niepokojem stwierdził że dziewczyna dygocze. Ze zmartwieniem przyległ do niej chcąc oddać jej choć trochę swojego ciepła.

- Natsu...-szepneła wtulając się w niego bardziej. Objął jej głowę dociskając dłonią do jego klatki piersiowej.

- Lucy ja... - zarumienił się.

Dziewczyna momentalnie przybrała kolor intensywnej wiśni na policzkach.

-Lucy... Jesteś dla mnie bardzo ważne i nie wiem co bym zrobił gdyby to wszystko co jest między nami zostało zniszczone przez kłótnie... - chłopak nabrał sporą ilość powietrza- Lucy Heartfilio kocham cię. - powiedział patrząc w jej duże czekoladowe oczy.

-Ja czuję to samo. - blondynka mocniej wtuliła się w tors smoczego zabójcy, a słysząc jego bijące serce poczuła jak odpływa.

-Ściemnia się. - zauważył - Lepiej wróćmy do gildii albo domu...

Po długich naleganiach blondynki poszli razem do gildii. W środku zastali wszystkich w najznakomitszych humorach. Śmiali się i pili. W powietrzu unosiły się zapachy ryb i makowców. Natsu prawie natychmiast podbiegł do stołu zjadając ile się da. Nie obchodziły go nawet krzyki Gray'a i Gajeela, którzy zdenerwowani próbowali odczepić go od makówki. Lucy zaśmiała się cicho i po rozmowie z Levy-chan i innymi przyjaciółkami stwierdziła że wszyscy są już nieźlie pijani. Natsu i reszta jego ekipy spała pod stołem, a dziewczyny ,z którymi rozmawiała dosłownie minute temu opierają się sobie na ramionach cicho pochrapując. Ziewneła i podchodząc do Natsu ( A raczej wchodząc pod stół ) dała mu całusa w usta i z rumieńcem ubrała płaszcz. Niechcący z kieszeni wypadła jej rękawiczka.Wychodząc z gildii przypominała sobie wszystkie dzisiejsze zdarzenia. Uśmiechneła się sama do siebie, ale nagle musiała przystanąć. Chwyciła się drzewa żeby nie upaść. Druga rękawiczka wylądowała pod drzewem. Blondynka zakaszlała krwią.

- C..co...się dzieje...? - szepneła po czym jej oczy zaszły mgłą. Poczuła w brzuchu zimny przedmiot, który ją paraliżował. Nie widziała swojego oprawcy. W jedną chwilę straciła kontakt ze światem, a lód, który ją otaczał przybrał kolor szkarłatu. Postać zdjeła z niej przekrwiony płaszcz i wyciągając z jej brzucha ostrze. Silnym ciosem wbił włócznię z nabitym na nią płaszczem w drzewo, a na jego twarzy pojawił się szaleńczy uśmiech.





W gildii mimo hucznej muzyki i rozmowy, a raczej kłótni osób, które jeszcze stały na nogach dało się usłyszeć psychopatyczny ś
miech. Nikt nie wiedział co się stało ani gdzie znajdowało się źródło głosu,ale jedno było pewne... Nie stało się nic dobrego....


-Lucy! - krzyk Natsu wybudził wszystkich śpiących dookoła.

-Zapałko czemu drzesz mordę? - zirytowany Gray próbował uderzyć cios w Salamandra, ale z nadmiaru alkoholu spódłował i spadł na stolik.

-Nie czuję... -spanikowany różowo włosy zaczął krążyć po budynku, w końcu zatrzymał się i mocno zaciągnął. - Nie czuję jej zapachu! - wykrzyczeć i wybiegł z gildii.

To co zobaczył na zewnątrz sprawiało ze jego ciało zaczęło drzeć a nogi uginać... Jego wzrok był cały czas skierowany w miejsce, gdzie stało stare ogromne drzewo, na którym wisiał płaszcz jego ukochanej przebity jakimś ostrzem, a na szkarlatnym od krwi śniegu leżała jedna jej rekawiczka.

-Nie... - wyszeptał. - To nie może być prawda!

Podbiegł szybko do drzewa nieopodal gildii. Jak to możliwe ? Jak to cholera możliwe ?!?! Cała gildia była kilka metrów stąd. - LUUUCYY ! - z jego przepełnionej żalem piersi wydobył się pełen rozpaczy i desperacji skowyt. Po chwili upadł na ziemię zrywając z włóczni jej jasną kurtkę, która teraz miała kolor podobny do włosów Erzy. Jego policzki natychmiast zrobiły się mokre. Za nim pojawiła się zszokowana gildia. Godzinę temu... Lucy jeszcze z nimi rozmawiała, a...a teraz umarła ? To przecież niemożliwe !

Natsu zaczął się śmiać co przeraziło członków gildii.

- Dobry żart Lucy ! Wychodź ! Nabrałaś mnie ! - zaczął się rozglądać dookoła próbując wyczuć ukochaną. Na jego nagim ramieniu pojawiła się dłoń Scarlet. Natsu odwrócił się szybko z nadzieją że to jego ukochana. Jakie było jego rozczarowanie gdy zobaczył obraz zapłakanej Tytani.

- O-ona żyje ! N-na pewno gdzieś tu jest ! - był jak w amoku, szaleństwie. Nie potrafił bez niej żyć.

- LUCYYYY ! - krzyknął ostatni raz.




~ 3 lata później ~ Magnolia ~ Gildia Fairy Tail ~ Godzina 16:17 ~ 24 grudnia

Głuchy ryk przedzierał się przez budynki. Na niebie latała olbrzymia, mroczna kreatura.

- Acnologia ! - krzyknął zły Natsu, który po stracie Lucy... Doszczętnie się zmienił. Nigdy się nie uśmiechał, ciągle trenował, walka z nim oznaczała śmierć. Tak właśnie zginął Tsuruki Metsuki, który zabił ukochaną Salamandra. Natsu nie musiał nawet się wysilać, po morderczych treningach pokonał gościa bez problemu, a to że prowokował różowołosego mówiąc jak "cudowną" Lucy była ofiarą i jak "pięknie" było ją zabijać to nie jego wina. Wszyscy w FT próbowali mu pomóc nawet Gajeel, ale nic nie pomogło. Lisanna omal nie otarła się o śmierć mówiąc bezczelnie o Lucy i o tym że to ona miała być jego dziewczyną. Zaprzestał kłótni z Gray'em i gdy czarnowłosy nazwie go "zapałą" po prostu odchodzi mrucząc coś pod nosem.

- Cholera ! - przeklneła Erza wybiegając z gildii i zmieniając zbroję.

- To Acnologia ! - krzyknęła Juvia wybiegając ze swoim narzeczonym.

- No nie gadaj ! - prychnął Natsu.

- Płomyczku ! Może trochę grzeczniej ?! - warknął Gray broniąc dziewczyny.

- A zwrócisz Lucy życie ? - mruknął Natsu. Chłopak milczał. - No właśnie !

Kolejny ryk rozdarł zachmurzone niebo tworząc na nim złowrogie pasma.

- To będzie trudna walka...- sykneła Cana, wyrzucając butelkę sake.




~ szczątki Magnolii ~ Godzina 21:18~ ruiny gildii Fairy Tail




- Ygh... - syknął Natsu trzymając się za bok.

- Natsu chodź szybko ! Musimy uciekać ! - chwycił go za ramie Gray.

- Nie! - sprzeciwił się.

- Nie zostawię cię na pewną śmierć matole ! - uderzył go.

- Może jeśli umrę to w końcu zobaczę Lucy ? - spojrzał przed siebie i z przerażeniem stwierdził że wielki pokład mocy leci w ich stronę.

- Jesteśmy w dupie. - zaśmiał się obłońkawczo.


Kurz opadł i ukazał dwa skulone ciała. Całe poranione, zakrwawione i zakurzone. Przed nimi stała różowowłosa dziewczyna w zbroi, a obok niej rudy chłopak również w bojowym stroju.

- Co...co jest ? - zdziwił się Natsu.

- Natsu-san ! Pozwól że cię opatrze. - obok niego pojawiła różowowłosa kobieta z niebieskimi oczami i w stroju pielęgniarki.

- Panna ? - zdziwił się Gray.

- Kto cię wezwał ? - jęknął Natsu.

- Nikt. To dzięki naszej Królowej tu jesteśmy i wam pomagamy. - zabandażowała go.

- Królowej ? - wciągnął powietrze do płuc Natsu. Spojrzał w górę nad nimi czychała Acnologia. Bez chwili namysłu natarła na trzy gwiezdne duchy i rannych chłopaków. Jednak nagle smok został odepchnięty i uderzył o jeden z ocalałych budynków. Przed nimi ukazała się postać w zbroi. Jej blond włosy wirowały na wietrze spowodowanym upadkiem Acnologi.

- Lucy... - szepnął. Kobieta spojrzała na niego i się uśmiechneła, a następnie ruszyła w wir walki.

 Wszyscy byli zszokowani, nie wiedzieli czy to sen czy jawa. Przecież ich przyjaciółka umarła trzy lata temu mimo że nigdy nie znaleziono ciała, dowodów morderstwa było dużo... Natsu z niedowierzaniem spoglądał na walcząca blondynkę, nie mógł uwierzyć że nareszcie zobaczył swoją ukochaną całą i zdrową. 

-Uwaga! - w stronę członków gildii leciała stróga czarno-niebieskiego lasera wytworzonego przez Acnologie. 

-Nie pozwolę ci ich skrzywdzić! - rozległ się krzyk Lucy, a chwilę potem przyjęła atak smoka na srebrzystą tarcze stworzoną przez jej moc.

 - Lucy ! - krzyknął z obawą w głosie Natsu.

- Nie martw się o nią. - podszedł do niego Leo wraz z Aries.

- A-ale jak ? -szepnął niedowierzająco

- Lucy istotnie umarła. - tu mina Salamandra zrzędła - Ale Król Gwiezdnych Duchów... Oddał za nią swoją nieśmiertelność i tym samym oddał jej swoje życie. Lucy przysięgneła że będzie dobrą królową. Było sporo emocji... Hah. - podrapał się w tył głowy. - Jednak bardzo chciała wrócić...

- A może ?! - ucieszył się Natsu.

- Nie. Lucy-san złożyła uroczystą przysięgę... - pociągnęła nosem Aries.

Rozległ się głośny okrzyk bojowy. Wszystkie duchy które pomagały rannym zniknęły i pojawiły się przy Lucy.

 -Ja jestem ta, która włada światem Gwiezdnych Duchów! - krzyknęła w strona smoka - 13 zodiakalnych kluczy złączcie się w jedność i swą potęgą uratujcie ten świat przed złem! - duchy zebrały się tuż za Lucy, a gdy ta dała znać głośnym okrzykiem wszyscy przedstawiciele zodiakalnych 13 bram zmienili się w złote obłoki, które po złączeniu w jeden ogromny obłok światła z wielką siłą i prędkością uderzyły w Acnologie.

 Smok nie miał najmniejszych szans. Z jego piersi wydobył się ostatni głuchy ryk. Lucy przez chwilę wisiała w powietrzu, ale po kilku sekundach wyczerpana walką ze smokiem zaczeła spadać.

- Lucy ! ! - krzyknął Natsu i w ostatniej chwili złapał blondynkę. Dziewczyna otworzyła swoje brązowe oczy i uśmiechneła się promiennie rzucając się mu na szyje.

- Natsu ! ! ! - zdezorientowany chłopak upadł pod wpływem nagłego rzucenia mu się na szyje. Leżeli tak przez chwilę. Natsu uniósł podbródek Lucy i spojrzał jej głęboko w oczy.

 Nie mogli już trzymać tego uczucia głęboko w sercu. Pod wpływem chwili chłopak przybliżył swoją twarz do twarzy blondynki, ona się nie opierała pragnęła tego równie bardzo jak on, tej bliskości i ciepła... Ich usta złączyły się w delikatnym, ale pełnym czułości pocałunku.

-Natsu... - dziewczyna dopiero po dłuższej chwili oderwała się od różowo włosego. - Przepraszam, ale ja nie mogę tu długo zostać. - po policzkach Lucy zaczęły intensywnie spływać łzy.

- Lucy... Zabierz mnie ze sobą. - otarł jedną z łez kciukiem. Wszyscy wydali okrzyk zdziwienia. - Kocham cię. Nie chcę znowu cierpieć bez ciebie ! Proszę zabierz mnie ze sobą ! - zachlipał, wtulając się we włosy blondynki.

- Jesteś tego pewny ? - przytulia się do niego.

- Nie byłem jeszcze nigdy niczego aż tak pewny. - pogładził jej złociste włosy. 

- A co wy na to ? - szepneła do swoich zapłakanych ze szczęścia przyjaciół.

 -Najważniejsze dla nas jest wasze szczęście. - Erzą przemówiła w imieniu wszystkich.
 - Rozumiem ze chcesz wrócić razem z Lucy i masz moje pozwolenie. - odezwał się mistrz gildii- Ale pamiętajcie, że gdy będziemy mieli kłopoty na pewno was wezwiemy. - roześmiał się klepiąc Salamandra po ramieniu.

- Oczywiście możecie na nas liczyć ! - uśmiechneła się Lucy i złapała Salamandra za rękę. - Gotów ? 

- Gotów ! - pocałował ją. Z oczu członków gildii płynęły łzy wzruszenia.

- Do zobaczenia ! - krzyknęli i zniknęli w złotym pyle.

- Kurde...- Gray podrapał się w tył głowy. 

- Coś się stało paniczu Gray ? - Juvia otarła łzę.

- Mogli nam chociaż pomóc sprzątać... - rozejrzał się dookoła widząc zniszczone miasto.


****

Życzymy wam wesołych, ciepłych i radosnych Świąt !
CoCo-chan i Luna-chan  
 

7 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawy one-shot ;) Jej kocham nalu <3 Biedna Lucynka umarła :(.
    Na szczęście Gwiezdny król ją uratował. Nie wiem czemu moim zdaniem Luśka idealnie pasuje do roli królowej gwiezdnych duchów :3.
    Widziałam kilka błędów ale nie chce mi się ich wypisywać xd.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawy One-shot. Początek wyśmienity, a koniec jeszcze lepszy. Misialińska ma rację. Lucy pasuje w roli Gwiezdnej Królowej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pada śnieg, suną sanki,
    jest renifer i bałwanki.
    Śnieżki z nieba spadają,
    życzenia zdrowych świąt składają.
    Niech te święta będą wyjątkowe,
    a prezenty odlotowe!

    Pozdrawiam! :3

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie spodziewałam się takiego zakończenia :D to było takie kawaii <3 tylko szkoda mi Natsu było.
    Fried i Marika-Życzymy weny na kolejne rozdziały i one shoty!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Czy tylko ja się popłakałam? T-T

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne. Tak się cieszyłam że lucy nie umarła. Szkoda że wtedy darla się na Natsu. Miałam cichą nadzieję że poszedł kupić pierścionek zareczynowy;D

    OdpowiedzUsuń
  7. Poryczalam się, świetne ☺

    OdpowiedzUsuń

Szablon wykonała Domi L