piątek, 6 marca 2015

Niespodzianka numer 1



___________________________ 

- Ah... Nareszcie ja i Luna skończyłyśmy rozdział ! - przeciągnęła się na krześle Coco. - A żeby kurde tego Mashimę ! - zasyczała przez zaciśnięte zęby. - Rozwiązać Fairy Tail ? Phi ! - fuknęła i wstała z krzesła. - No nic... Idę się wykąpać... Jutro do szkoły... - od razu jej mina zrzędła. Zabrała z szuflady pidżamę i weszła pod prysznic. Po kilku minutach gotowa wyszła z łazienki. Ziewnęła i udała się w stronę łóżka. Odsunęła kołdrę i weszła do środka. 

- Coś mi tu nie gra ! - otworzyła nagle oczy i rozejrzała się po pokoju. - Ciemno jak w dupie - mruknęła. Nagle przed nią dosłownie stanął słup ognia i zaczął trawić żywym ogniem jej panele. - Matko Boska !!! - pisnęła. 
- Hej Coco ! - przywitała się postać. 
- Ktoś ty ?! - wyszła z łóżka zdenerwowana. - Po jaką cholerę tu przylazłeś/łaś i niszczysz mi podłogę ! 
- O tak...sory... - postać ugasiła swoje ciało. - To ja Misia ! Poznajesz mnie ? 
- Misia ? T-ta z ... - spojrzała na komputer - Odejdź szatanie ! To niemożliwe ! J-jak ?! Ten ogień .. ! I-I ty !? - Coco uderzyła się w głowę z ręki - Co ja ćpałam ?! Wiedziałam że te żelki wyglądają podejrzanie !! 
- S-spokojnie Coc~
- To wina brata ! To on mi je dał...! - potrząsnęła głową. 
- Nie dajesz mi wyboru...- Misia z poker face na twarzy uderzyła Coco w policzek. - Ogarnęłaś się już ? 
- Yea...- rozmasowała policzek. - Skąd ty tu ? 
- Słuchaj mnie ! - podbiegła do niej. - Nashi-chan ma dzisiaj urodziny, a nie wystarcza mi tylko to że złożę jej życzenia przez internet ! Dlatego postanowiłam razem z jej koleżankami z internetu - Coconators zrobić jej niespodziankę ! 
- A ja jestem potrzebna ci do..?
- Baka ! Jesteś dowódcą Coconators...! - chwyciła ją za rękę. - Lecimy ! Z tego co wiem Nashi mieszka w... 
- W....? 
- Gdzie ona mieszka ?! 
- W domu zapewne... 
- Tyle to wiem ! - westchnęła. - Mam pomysł ! Coco ! Jaką masz moc ?! - spojrzała na nią wyczekująco.
- Ja ?
- Nie ja kurde ! - pacnęła się ręką w czoło. 
- Jak odkryłaś swoją moc ?
- Jak odkryłam swoją... - ( wyobraźnia Misi wstęp wzbroniony ) 

- Szakalaka...bum cum cym... LOKA ! - nagle prysznic wybuchnął, a Misia stała w słupie ognia. - Mama mnie zabije ! - zakryła usta rękami. 


( Już nie wyobraźnia xD )


- Serio ? - westchnęła z politowaniem blondynka. 

- Sz... Moja wina ?! Jak tylko mówię " Lok.... a " to uaktywniam moc.  
- Hm... Pomyślmy. Może ja powiem coś głupiego i też dostanę moc ? 
- Nie zaszkodzi spróbować ? - uśmiechnęła się Misia i odtrąciła do tyłu płonące włosy. 
- Kuku ! - nagle obydwie dziewczyny spadły do dziury. Jednak... To nie była dziura ! Był to portal. 
- Sz...Cholera ! - pisnęła Misia. 
- Patrz to coś się kończy ! - Coco szybko chwyciła dziewczynę i wystawiła ją przed siebie. Poczuły jak spadają. 
- Nie ! Kuku !- dowódca Coconators wystawiła ręce przed siebie i spadła ponownie do portalu bez Misi, która upadła na chodnik. Po chwili obok niej pojawiła się zdezorientowana Coco. 
- Wszystko ok ? - podeszła do dziewczyny i podała jej rękę. 
- Dzięki ... - wstała i wyplula kamienie. 
- Misia... Patrz tam ktoś stoi. - szepnęła blondynka i schowała się za plecami różowej. 
- Nie martw się to dziecko emo... - odważna dziewczyna podeszła do postaci.
- Daj dwie torebki koki... 
- Misia ! - oburzyła się Coco. 
- Co ? Trzeba się zaopatrzyć w tort. 
- Masz... - odpowiedział jej kobiecy głos i z cienia wyszła blondynka ubrana na czarno. - Należy się 150... 
Różowowłosa podała dziewczynie dyskretnie pieniądze i zabrała woreczki z białym proszkiem. Otworzyła jeden z nich i zaciągnęła się.
- E-ej... Czemu to pachnie pomarańczą ? - spojrzała na czarną blondynkę. 
- Eee... Trzeba jakoś zarabiać na życie !!!! - krzyknęła dziewczyna i zaczęła uciekać. 
- Luna..? - nagle rzuciła się na nią Coco, która przypominała teraz drapieżnika nad swoją ofiarą. 
- Co? Ktoś ty..? Chwila... Ja cię znam, ale ty przecież...- dziewczynie zaszkliły się patrzałki. - To ty Coco ?! - rzuciła się jej na szyję. 
- No masz ! - blondynka wstała i jak gdyby nigdy nic podniosła zdezorientowaną Lunę z chodnika i mocno ją ścisnęła. 
- Luna-neee ! - pisnęła. 
- Ok... Jak już się naściskałyście... Luna idziesz z nami. - chwyciła ją za rękę Misia. 
- N-niby gdzie ?! Oddam ci tą kasę !! - przestraszyła się.
- Niby czemu ? - wsypała sobie do buzi z woreczka zmielone tic-tacki. - Należą ci się.
- Nashi-chan ma urodziny i postanowiłyśmy jej zrobić niespodziankę. - wytłumaczyła Coco tuląc się do ramienia blondynki. 
- Przerażająca... - szepnęła Heros. 
- Co siostrzyczko ? - spojrzała na nią wrogo blondynka.
- Nic ! 
- Coco otwieraj portal... Została jeszcze Domi ...
- Kuku ! - Coco otworzyła portal. - Wskakujcie ! 
- J-ja jakoś się boję... - zająkała się Luna.
- Dlaczego ? - zdziwiła się Coco.
- Pomyślmy... Pół godziny temu kończyłyśmy rozdział, a tu nagle ty i Misia wypadacie z portalu i macie super moce.. Naprawdę nie ma w tym nic dziwnego ! - odparła z sarkazmem.
- Wchodź tam ! - kopnęła ją Misia, a zdezorientowana Luna wpadła piszcząc. - This is Coconators !!!!!!

Po chwili dwie dziewczyny upadły na ziemie, a obok nich pojawiła się Coco.

- Wiecie co ? - nagle przypomniała sobie o czymś blondynka. - Nie mam prezentu do Nashi...
- Właściwie to ja myślałam żeby kupić jej coś po drodze. - oświadczyła Misia - Jest jeden kłopot. Ostatnie pieniądze oddałam Lunie na koke.
- Która okazała się tik-takami...
- Luna masz te pieniądze ? - spojrzała na nią Coco.
- Nie, zaginęły gdzieś w twoim portalu. - wzruszyła ramionami.
- W takim razie idziemy do banku ! - zarządziła Coco z swoją typową cechą przywódcy. Przeszły przez ulicę i wpadły do banku. Gdy nadeszła ich chwila, pani z przesłodzonym uśmiechem zaprosiła je do fotela.
- Czym mogę pomóc ?
- Chcę wyciąg z konta na 10 tys ! - rozkazała Misia.
- Przepraszam... Ale czy panie są trzeźwe ? - zmarczczyła brwii kobieta.
- Oczywiście ! - prychnęła Coco.
- Dawaj tą forsę ! - zdenerwowała się Luna.
- Ochrona ! - przestraszyła się kobieta gdy blondynka, ubrana na czarno od tak zmieniła ubranie na policyjne.
- Yhg... - Coco podeszła do okienka i chwyciła przerażoną kobietę. - Słuchaj na babsztylu ! Ja i moje przyjaciółki śpieszymy się na urodziny Nashi ! Więc dawaj tą kasę z naszego konta, bo inaczej powyrywam ci te paluszki. - spojrzała na nią mega morderczym wzrokiem Cocomatorsa.
- Ochronnnnnna ! - krzyknęła.
- Puść ją ! - strzelił do blondynki. 
- Coco ! - przestraszyła się Luna i Misia gdy blondynka upadła na podłogę.
- Zostawcie je!!! - nagle drzwi do banku się otworzyły, a w nich stała śliczna szatynka ubrana w żołnierski strój. 
- Domi ! - ucieszyła się Misia.
- Strzelajcie ! One są niebezpieczne ! - rozkazał jeden z obecnych policjantów. - Chwila... - jego wzrok padł na Lunę w sexi stroju policjantki. Wszyscy zagwizdali. 
- Zostawicie nas w spokoju...? - w jednej chwili wszystkie ubrania jej przyjaciółek zmieniły się w seksowne, obcisłe stroje kotków. Domi i Misia cicho pisnęły. Z nosów policjantów pociekła krew. Luna rozkazała gestem ręki by Misia i Domi dołączyć się do zabawy. 
- D-dobrze...  Możecie iść... - jęknął sierżant. 
- Coco ! - przypomniała sobie Luna i spojrzała w stronę leżącej blondynki. 
- Nie żyje... - stwierdziła Misia. - Idziemy dalej ?
- Tak, chodźmy... - zgodziła się Luna.
- Ej... Mogłybyśmy jej chociaż pogrzeb odprawić ! - zaprotestowała Domi. Luna, Misia i Domi chwyciły jej ciało i wyniosły z banku. Po chwili Coco leżała w piaskownicy. 
- Będziemy za tobą tęsknić. - skrzywiła się Luna. - Zakopmy ją. Nie mam serca już na nią patrzeć i na jej poświęcenie. - zakryła oczy. Domi puściła z telefonu muzykę pogrzebową i zaczęły zakopywać Coco. Jednak okazało się że w piaskownicy było za mało pisasku, więc głowa i kończyczny blondynki były na wierzchu. Misia zrobiła jeszcze na "grobie" babkę i poszły. 

- Bez mocy Coco zanim dotrzemy do Nashi minie... Sporo czasu... - jęknęła Domi. 

- Ale, ja nawet nie wiem gdzie ona mieszka ! - krzyknęła zdesperowana Misia. - Coco automatycznie nas przenosiła gdzieś.
- Ja wiem gdzie Nashi mieszka ! - zgłosiła się Domi. 
- Hęę..? - Luna i Misia spojrzały na nią ze zdziwieniem. 
- No co ?! Czytałam jej rozmowę z chat'u jak rozmawiała z Coco i dowiedziałam się gdzie mieszka. - puściła im oczko.
- To na co czekamy !? Za ile tam dotrzemy ?! - na skoczyła na nią Misia.
- Biorąc pod uwagę nasze obecne tempo to... Za jakieś 10 dni. 
- Ale my teraz się zatrzymałyśmy ! - skrzywiła się Luna. - Poza tym za 10 dni to będzie za późno. Pamiętam jeszcze co powiedziała mi mama gdy wróciłam z Japonii !  Zabrała mi na godzinę telefon i stwierdziła że dobrze tak Mashimie i że jest ze mnie i was dumna. Przyznała się mi że już dawno chciała i powiedzieć że...że jest... - zakryła usta. - N-Nali ! 
- WTF ?! Nali ?! 
- Nom... Wiem to okropne...Naprawdę... Ale postanowiłam jej pomóc i w efekcie... Stała się Gruvią.
- Lepsze to niż nic. - machnęła ręką Misia. 
- Może pojedziemy pociągiem ? - zaproponowała Domi.
- Nie ! - zaprotestowała Misia. - Możemy polecieć !
- Czym ?
- Mną !
- Jak ? - zaśmiała się Luna. 
- LOKA !!!!! - krzyknęła, a jej ciało zapłonęło. Chwyciła Domi i Lunę za ręce, a te zaskomlały i wzleciała w górę. 
- T-to pali...- jęknęła blondynka.
- Jesteśmy ! - wylądowały przed domem Nashi. 
- Auuu... - syknęła Domi.
- Wchodzimy ! 
Misia kopnęła drzwi i weszły do domu dziewczyny.
- NASHI ! 
- O hej ! - z kuchni wyszła dziewczyna. 
- Tylko tyle ?! Wiesz ile przebyłyśmy drogi dla ciebie ? - załamała się Misia.
- Wiem, ale was już ktoś uprzedził - puściła im oczko i zaprosiła na górę. Weszły do pokoju Nashi, a przy stole siedziała Coco.
- COCO ?! 
- Ja ! - uśmiechnęła się łobuzersko.
- Ale... Jak ty żeyjesz, skoro nie żyjesz ?! - podbiegła do niej Luna i uderzyła z liścia.
- Au... - jęknęła. - Żyje ! Siostro ! 
- Ah.. Dobrze wiedzieć. - machnęła ręką i wzięła sobie ciastko jak gdyby nigdy nic.
- Gomene Nashi-chan... Nie mamy do ciebie prezentu... - zachlipała Domi.
- Wcale nie ! - nagle Coco wybiegła z pokoju. Usłyszeli nagle odgłosy pchania, a po chwili do pokoju "wjechał" ogromny prezent Nashi zapakowany w pudełko.
- Wow...
- Otwórz... - poprosiła Coco. - Na pewno ci się spodoba... Sama wybierałam. Ten tele~
- Shin ...?!?!?! - z pudełka wyskoczył chłopak.
- G-gdzie telewizor..? - Coco patrzyła na niego w szoku. Shin nic sobie z tego nie robiąc podszedł do Nashi i pocałował ją.
- Oh Shinuś... - spojrzała na niego uwodzicielsko.
- Ciiii... - położył jej palec na ustach. - Nic nie mów.
- OH... - zajęczała.
A w rogu pokoju pojawiła się Riko i zaczęła się śmiać i uśmiechać podejrzanie w stronę przyjaciół.
- Chwilunia... Nashi-chan prędzej by zabiła Shina niż by pozwoliła na takie coś ! T-to... Musi być sen ! 

I w jednej chwili wszystko pykło. Jak bańka mydlana. Blondynka leżała znużona na plecach i patrzyła na paczkę zozoli.

- Nigdy więcej... - szepnęła. 


__________________________________


Nashi! 

Wszystkiego najlepszego! Przede wszystkim dużo zdrowia! Spełnienia marzeń, przyjaciółek, które nigdy cię nie opuszczą. Najlepszych ocen w klasie, szczęśliwego życia. Abyś nigdy nie była smutna. Mam nadzieję, że będziesz milsza dla mojej Kluseczki i, że twój blog będzie jednym z najlepszych. Szczerze życzę ci dużo cierpliwości i jeszcze więcej weny. Więc z całego mojego serca dużego, życzę ci WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!!


Może będę się już powtarzać, ale chciałabym żebyś zawsze miała na swojej twarzy duży, piękny i szeroki uśmiech, byś juz nigdy nie musiała smutać. Życzę Ci dużo, zdrowia, szczęścia, weny, byś była zawsze sobą i nie próbowała się zmienić bo właśnie taką cie kocham tą szaloną i nieobliczalna czasami dziewczynę. :*
Jeszcze raz WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO! <3



P.S. Przepraszam, przepraszam, przepraszam! Błędy były na pewno! Proszę chociaż raz nie wspominać o tym ;-; Nie chcę psuć tego ważnego dnia c: 


2 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. (...) Większego banana na ryju nie mogłam mieć (...)
      I co by tu powiedzieć? Wzruszyłam się ^^

      Chociaż też pisałam o portalu :D nie mam za złe, że pomysł podobny do mojego XD

      W T F -- CO TU ROBI OBRAZEK MOJEGO MOTORU?! ;_;

      Lisanna: Jarasz się ....

      Levy: Najlepszego Nashi!

      Laxus&Gajeel&Natsu&Sting&Rogue&Gray&Lyon&Len: NAJLEPSZEGO ŻONO ! ! !

      Nawet oni pamiętali, jak miło :3

      Kurcze, Domi <3 Ty mój żołnierzyku <3

      Coco, badassowy pogrzeb XD Nie ma jak to pogrzebać kogoś w piaskownicy xD

      Dobra! Czas szykować Laxusa na rurze jako striptizera! LAXUS !!! NA RURE!

      Laxus: W T F?!

      Duelowiec: Ech...

      A TY TU SKĄD?!

      Duelowiec: Wypiłem wieczorną kawę... nie chce mi się spać ;(

      Oj braciszku, ty mój biedaku ;-;

      ~W MIĘDZYCZASIE W FT~

      Lisanna: Coconators i ZS tu nie ma!?

      Lucy: Nie ma! Ale pewnie niedługo się zjawią !

      Erza: Trzeba schować Lisannę!

      ~NAGLE DO POMIESZCZENIA WCHODZĄ: NASHI, COCO, LUNA, MISIA, RIKO, I DOMI <3 ORAZ IZUNA, DUEL I SILVER~

      -STO LAT! - śpiewali w koło, gdzie Duel i Silver na swoich barkach nosili jubilatkę - Nashi.

      -Zabieramy Nashi-chan na wakacje! - krzyczy Coco, wszyscy kiwnęli tajemniczo głową.

      ~NA WAKACJACH~

      -Nashi-chan! Podaj mi! - wykrzyczała Domi. Wszystkie dziewczyny grały w siatkówkę w morzu.

      -Riko! MI! - tym razem krzyczy Misia, która dostaje piłką w głowę, ale na szczęście nic jej nie jest.

      -Izuna! Łap! - Silver podaje piłkę Izunie.

      ~FT~

      -Ba dum tssss - dźwięk od perkusji rozbrzmiewa po sali.

      -SZUBI DUBA! - zaczyna śpiewać Gajeel, gdy nagle obrywa brutalnie krzesłem...

      -A co tu taka zabawa!? - krzyczy Lisanna która weszła do gildii...

      ~WAKACJE ~

      -Aajajajajaja!!!!!! - krzyczy Duel, który nagle ląduje w śmietniku.

      -Riko... powinnaś być mniej brutalna... - chichocze Nashi.

      -Ale ta ciota nie chciała mi dać lodów! - focha się Riko.

      Nashi zauważa, dziwne zachowanie u Coco.

      -Coco, coś nie tak? - pyta Nashi.

      -Mhm... czuję, czuję, że coś jest nie tak w.... w gildii... - mówi cicho Vastille.

      Nashi dla otuchy kładzie jej rękę na ramieniu, powiedzmy, że wszyscy tu obecni, mają stroje kąpielowe... no prawie. Duel zostało obniżony przez Riko, która się na niego wkurzyła.

      -Coco, powiedz nam. Jesteśmy twoimi przyjaciółkami. - uśmiecha się różowowłosa.

      -Nie, gomene, sprawiam tylko kłopoty xD - śmieje się Vastilia, drapiąc się w głowę.

      Koło nich staje druga Nashi (która jest ego Misi) i przytula 1 Nashi.
      -STO LAT! Miałam dla ciebie tort... ale zniknął... - śmieje się cicho i oblizuje swoje usta z kremu czekoladowego od ciasta. - Ale za to mam ciebie Cosplay Juvii ! - mówi szczęśliwa. No tak, Nashi została obdarzona prezentami :)

      1 Nashi, nagle zauważa brak Coco. Zaczyna jej szukać.

      ~TYM CZASEM U COCO~

      -#CO W PLANUJECIE?! - krzyczy Coco do łoki toki.

      -#PRZYJĘCIE DLA NASHI! - krzyczy cicho całe FT

      -#OK! - mówi Coco do słuchawki - TYLKO NICZEGO NIE ZNISZCZCIE!

      ~POŁOWA COCONATORS~

      -EJ NO! No gdzie mnie prowadzicie?! - marudzi ciągle dziewczyna prowadząca przez ZS.

      -Jeszcze kawałek Nashi-chan! - powiedziała szczęśliwa Domi.

      Nagle weszli do gildii, ściągnęli opaskę z oczu Nashi i..

      -WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO !

      O jejku, jaka ja XDDD
      DZIĘKUJE Z CAŁEGO SERDUSZKA ZA ONESHOT I ŻYCZENIA! POZDRAWIAM I SORRY, ŻE TAKI KRÓTKI KOM! BUZIAKI!

      Usuń

Szablon wykonała Domi L