piątek, 6 lutego 2015

Rozdział 6 - Festiwal gwiazdy bytu

 Rozdział 6


       
To dziś. Najlepszy i najgłośniejszy dzień w roku. W powietrzu unosił się cudowny zapach ciast i rogali. Wszyscy wesoło śpiewali piosenki, nikogo nie obchodziło czy fałszował czy nie. Nie brakowało też stoisk z malowidłami, rzeźbami czy po prostu jedzeniem. Na słupach wisiały kolorowe balony i serpentyny. Na środku miasta stała duża scena, na której miała przemawiać księżniczka i miały odbywać się najróżniejsze występy. Trzeba przyznać że w tym roku festiwal Gwiazdy Bytu był wyjątkowo radosny. Wieczorem miał odbyć się bal, ale w tym roku... Przez karę dla księżniczki wszystkie panie musiały zaprosić panów. 
-  Panienko Lucy ! Festiwal jest piękny! - do dziewczyny podbiegła Mirajane i z zadowoleniem spoglądała na Levy, która była dla Lucy całkiem jak młodsza siostra. - Czy mogłybyśmy iść na plac główny?
- Oczywiście, nie musicie się mnie pytać. - zdziwiła się blondynka.
- Przepraszamy... To przez nawyk - zaśmiała się nerwowo białowłosa.
-Widzę, że naprawdę nieźle sobie z tym poradziłaś - obok księżniczki stanął jej doradca.
- Dziękuje... - dziewczyna zaczęła rozglądać się dookoła - Przepraszam muszę iść...
-Księżni~ nie dokończył bo osoba zniknęła mu z zasięgu wzroku. 


-Chyba się zgubiłem... - różowowłosy z cichym westchnieniem podrapal się w tył głowy. - Mirajane! - zauważył w dali sylwetkę białowłosej.
Zaczął biec, przepychając się przez tłum ludzi stojących. Stanął obok jednej z ławek i dyszał. Nie minęła chwila, a Natsu potknął się. Zderzył się z jakąś dziewczynę i leżał na niej jęcząc. 

- Mirajane? - spojrzał na krótkie włosy dziewczyny. Przypominała Mirajane, ale nią nie była. Zdecydowanie Mirajane jest starsza. Rozejrzał się dookoła i gdy spostrzegł że jest w centrum zainteresowania ludzi zszedł speszony z dziewczyny.
- P-Przepraszam... - podał jej rękę.
- Nic nie szkodzi... - wstała zawstydzona. - Ojej... - spojrzała na rozsypane książki i zaczęła je zbierać. Natsu nie myśląc długo powtórzył czynność dziewczyny.
- Pomogę ci... - uśmiechnął się przepraszająco. - Jestem Natsu Dragneel, a ty ?
- Lisanna... Lisanna Strauss. Chwileczkę! Natsu...Dragneel? To ten rycerz księżniczki !? - podniosła się.
- Taaa...- zarumienił się myśląc o dziewczynie i podał Lisannie książki. Po chwili jednak sobie coś uświadomił. - Strauss? Twoje nazwisko to Strauss?!
- Tak? - spojrzała na niego nie pewnie.
- Moja koleżanka też ma tak na nazwisko i jesteście bardzo, bardzo podobne. To dlatego na ciebie wpadłem...- podrapał się w tył głowy - Pomyliłem cię z nią i się zgubiłem.
-Mogę Ci pomóc się odnaleźć - dziewczyna obdarzyła różowo włosego radosnym uśmiechem - Powiedz mi tylko czego szukasz? - Lissana spojrzała jeszcze raz na Natsu i zauważyła jak bardzo chłopak jest przystojny.
-A więc szukałem mojej przyjaciółki... - chłopak niespodziewanie spojrzał na białowłosą, a gdy napotkał jej zarumienioną twarz blisko swojej, odskoczyl kawałek i pośpiesznie dokończył zdanie - Jest organizatorką festiwalu.
-Masz na myśli księżniczkę? - dziewczyna podejrzanie spojrzała na różowowłosego,ale gdy ten szeroko się uśmiechnął ta spuściła głowę i smutnym głosem rzekła - Przepraszam w tym ci raczej nie pomogę, nie widziałam jej jeszcze dzisiaj.
-Nic nie szkodzi...
- E-ej Na-Natsu... - dziewczyna zwróciła się do odchodzącego chłopaka.
- Hmm? - odwrócił się w jej stronę.
- Em... Natsu, wiem że nie znamy się długo i w ogóle.. Ale może chciałbyś być moją gwiazdką na festiwal? - zarumieniła się i zakryła twarz włosami.
- No ja.. Liczyłem raczej że zaprosi mnie ktoś inny, ale skoro... - rozejrzał się próbując kątem oka zobaczyć kogoś znajomego żeby w końcu pożegnać dziewczynę. Ale gdy ona dotknęła jego policzków dłońmi był zmuszony spojrzeć jej w oczy.
- Tak czy nie? - uśmiechnęła się. To był zupełnie inny uśmiech niż ten Lucy. Ten był przesłodzony.
- Okej... Możemy iść razem! - zaśmiał się nerwowo.


Stała tam i patrzyła jak jakaś dziewczyna trzymała Natsu za policzki. Pięści Lucy były mocno zaciśnięte, a po policzkach ciurkiem płynęły łzy. Miała ochotę zabić tą nieznajomą, ale... To było by nie fair. Stała tak jeszcze kilka minut i wpatrywała się w parę.
- Księżniczko co się stało ? - do dziewczyny podszedła Wendy. Blondynka jak wyrwana z transu spojrzała na dziewczynkę.
-Nie nic... - wytarla rękawami swetra łzy - Po prostu cieszę się, że festiwal podoba się tak wielu ludziom. - kątem oka ponownie spojrzała w stronę gdzie jeszcze parę sekund temu stał Natsu i jakaś dziewczyna dziwnym trafem podobna do Mirjanne.
-Tak... Słyszałam jak kilka osobistości pozytywnie wyraziło opinię na temat tegorocznego festiwalu - młoda Marvell stanęła bliżej blondynki po czym lekko szturchnela ja łokciem - A tak między nami... Zaprosiłas juz kogoś?
-Nie coś ty... - dziewczyna na chwile zamilkła szukając w głowie najlepszego kłamstwa jakie mogło by jej teraz pomóc wyjść z tej niezręcznej sytuacji. - Jestem tu raczej w sprawach organizacyjnych niż w szukaniu pary...
- Rozumiem... To witaj w klubie singli - uśmiechnęła się pocieszająco Wendy. Blondynka tylko lekko się zaśmiała.
- Chodź Wendy! Musisz mi pomóc! W końcu muszę wygłaszać mowę na festiwalu. - chwyciła Marvell za rękę i razem poszły w stronę zamku.
- Dziewczęta! - przed Juvią stanęła Erza, Mira, Wendy i Levy. - Księżniczka musi wyglądać jak bóstwo ! - spojrzały na niespodziewającą się tego co ma się zdarzyć Lucy. Dziewczyny z uśmiechami wepchnęły ją do pokoju i tak zaczęły się jej tortury.
- Pomocy!! - pisnęła gdy Juvia wyrwała jej pukiel włosów.


- Ej Natsu kto cię zaprosił? - do siedzącego na ławce chłopaka podszedł Gray.
- Lisanna...- mruknął.
- Kto to? - zdziwił się Gray. - Sądziłem że raczej ciebie zaprosi Lucy. Ostatnio coś wam za dobrze się układa. - uśmiechnął się szyderczo,
- Zamknij się lodówko... - burknął Natsu zrywając kwiatek. - A ty co taki szczęśliwy? Kto cię zaprosił?
- Zaprosiła mnie Juvia.- zarumienił się. - Nie powinieneś się jakoś nie wiem... uszykować?
- A co ja kurde ... dziewczyna ?! - zdenerwował się. - Odechciało mi się iść na ten festiwal. - westchnął.
- Festiwal będzie za 2 godziny. - uśmiechnął się szerzej Gray.


~ 1 godziny później ~
-Wygladacie przepięknie! - klasnęła w dłonie Wendy przyglądając się przyjaciółkom przyodzianym w piękne sukienki uszyte przez najlepszych w mieście krawców.
-Dziękuje Lucy -  do blondynki przytuliła się Mira - Ale nie musiałaś specjalnie dla nas zamawiać te sukienki - odezwała się pokazując na swoją czarną suknię sięgającą do kostek.
-Tak... Uważam, że księżniczka przesadziła - obok Lucy z założonymi rękoma stanęła niebieskowłosa.
-Juvio... Przecież jakoś musisz wyglądać przed Gray'em - rzekła blondynka po czym wszystkie osoby w pomieszczeniu prócz Juvia zaniosly się głośnym śmiechem.
-Dziewczyny lepiej chodźmy! - krzyknęła Wendy, spoglądając na zegarek.
-Ja jeszcze zostane i pomogę przygotować się Erzie! - krzyknela blondynka do wychodzących przyjaciółek.
-Lucy nie musisz... - czerwonowłosa chciała zaprotestować, ale napotykając gniewne spojrzenie Lucy zamilkła i podała jej szczotkę i parę wsówek.
-Erza... - blondynka na chwile przestała wykonywać czynność czesania, czym zwróciła na siebie uwagę Erzy.
-Coś się stało? - zapytała widząc jak po policzkach księżniczki zaczęły spływać pojedyncze łzy.
-Chy-Chyba.... - spuściła głowę jak najniżej się tylko dało po czym cicho szepnęła - Zakochalam się w twoim strażniku...
- Moim strażniku?! - wrzasnęła Erza.
- Cicho! - pisnęła Lucy zakrywając jej usta dłońmi. - T-tak...ale on ma chyba inną.
- Gray? - uspokoiła się czerwowowłosa.
- N-nie... - zarumieniła się Lucy. - Natsu... - westchnęła. - Ale dzisiaj rano widziałam go z jakąś dziewczyną i to ona mnie wyprzedziła z zaproszeniem go. - plotła Erzie włosy. - Z resztą... Kto by chciał taką dziewczynę jak ja? - uśmiechnęła się smutno.
- Lucy... Gdybym była chłopakiem to miej pewność że na pewno coś by między nami było... - powiedziała jak gdyby nigdy nic kobieta.
- Emm... Dziękuje ? - Lucy nie była pewna czy ma to traktować jako komplement.
- Księżniczko... Nie użalaj się i działaj.
- Masz rację. Skończyłam ! - pokazała jej lustro.
- Pięknie wyglądam, to dzięki tobie Lucy - pochwaliła ją Erza.
- Zostało nam pół godziny chodź. - uśmiechnęła się blondynka i wyszła razem z dziewczyną.
Słońce już dawno zaszło. Na niebie migotały gwiazdy. Powietrze było rześkie i chłodne. Wszędzie były zapalone lampiony czy też lampki, a nawet fajerwerki.
- Natsu! Gray! Juvia! - podbiegły do nich Lucy i Erza.
-Dziewczyny wyglądacie pięknie..! - krzykneli na powitanie chłopcy.
-Wy... -Lucy chciała skomplementować strój Natsu i Gray'a, ale widząc ich w codziennych ciuchach ściszyla głos i z lekkim uśmiechem dokończyła - też wyglądacie całkiem e... przyzwoicie?
-Widzisz!? Mówiłem Ci piekarniku żebyśmy się jakoś lepiej ubrali , ale ty jak ten uparty osioł musiałeś postawić na swoim! - mag lodu niespodziewanie uderzył przyjaciela w tył głowy.
-Gray, Juvia pojdziecie ze mną do tego stoiska z rzeźbami legendarnych wojowników? - Erza próbowała złagodzić napiętą sytuacje pomiędzy Natsu a Gray'em.
-Wiesz właśnie miałem pójść z Juvia do~
-Nie gadaj tylko chodź! - złapała rękę Gray'a i Juvii po czym zaczęła iść do przodu, a mijając zdezorientowaną Lucy niespodziewanie popchnęla ją na różowowłosego po czym pobiegła szybciej do stoiska.
Popchnięta blondynka wpadła na Natsu stykając się z nim czołem a po chwili ustami. Oboje zdezorientowani nagłym i przypadkowym pocałunkiem wpadli na ścianę za nimi. Księżniczka czuła niesamowite ciepło, coś czego jeszcze nigdy nie czuła. Nigdy nie chciałaby kończyć tej chwili, ale po kilku sekundach zrozumiała co się wydarzyło. Jak oparzona oderwała się od chłopaka.

-Ja-ja... - zaczęła Lucy zakrywając twarz włosami i obejmując się ramionami. -Przepraszam! - krzyknęła i chwilę potem była już kilkanaście metrów dalej niż strażnik ognia.
- Wow... - szepnął Natsu i zszokowany patrzył na oddalającą się blondynkę. Po chwili jednak się uśmiechnął i wstał. - Szkoda Luce że mnie nie zaprosiłaś... - westchnął. - Lisanna pewnie już na mnie czeka. - mruknął i poszedł w stronę umówionego miejsca z Lisanną.
- ... to już tysięczny festiwal gwiazdy bytu. C-Chciałam was serdecznie z-zaprosić do skorzystania z wszystkich atrakcji. - jąkała się. Ciągle była czerwona jak burak. - A więc! Festiwal GWIAZDY BYTU UWAŻAM ZA ROZPOCZĘTY!! - oznajmiła i zeszła ze sceny. Przeszła się jeszcze raz wokół sceny, zbierając gratulacje od przypadkowych poddanych.
- Księżniczko! - nagle obok niej znalazła się mała dziewczynka. Blondynka z delikatnym uśmiechem na twarzy spojrzała na lekko zapłakaną twarz dziewczynki.
- Co się stało? 
- Pomożesz mi znaleźć rodziców? - przytuliła się mocniej do pluszowej zabawki przypominającej księżniczkę.
- Oczywiście. - odpowiedziała wesoło blondynka. - Jestem Lucy, a ty?
- Nazywam się Hopu... - udwzajemniła entuzjazm księżniczki. 
- Może zaprowadzę cię do domu? Na jakiej ulicy mieszkasz? - dopytała kobieta i podała Hopu rękę. 
- Mieszkam w takim dużym domku... Jest tam bardzo ciepło i miło, ale czasami mieszkam w nędzy i smutku, w domu gdzie nie ma ciepła. Zdarza się też że mnie w ogóle nie ma. - odparła. Lucy zmarszczyła brwi. 
- Kim ty jesteś? 
- Nadzieją na lepsze jutro. - odpowiedziała smutno. - Księżniczko. Ty masz wielką nadzieję że pokonamy Styks, prawda? 
- Oczywiście, pokonamy ją choćbym musiała oddać życie. - powiedziała pewnie.
- Obiecaj mi że nigdy nie stracisz nadzei. - dziewczynka poprowadziła ją ulicą.
- Obiecuje... - uśmiechnęła się gdy spojrzała na nazwę ulicy Kokoroo.
- Nie zapomnij o mnie! - pocałowała jej policzek. - I nie poddawaj się względem niego. - zachichotała jej do ucha. - Do zobaczenia!
- Pa! - pomachała jej. - Czyli chyba to prawda że nadzieja mieszka w sercu... - wstała i odeszła. - Tylko po co to było?  - spojrzała w stronę bramy.
Udała się w stronę jeziora. Wdrapała się na jedną z wiśni i podziwiała nocne niebo. Oparła głowę na chrapowatym pniu drzewa i dotknęła ust.
Od miasta dzieliło ją co najmniej 500 metrów, a muzykę i śmiechy dało się usłyszeć tu.
- Natsu... - spojrzała ostatni raz w gwiazdy i zamknęła oczy pozwalając uwolnić się łzą spod jej powiek.

________________________

Jak podobał się wam już 6 rozdział? 
W sekrecie wam zdradzimy że nie 
musicie się 

obawiać Lisanny. ^^ 
Coco: Haha... Lisanna nie przeszkodzi NaLu...
Lucy: Yeah! 
Coco: Dobra zwijamy się. 
A więc do następnego razu! <3

P.S. Nie wiem czy zauważyliście, ale zaaktualizowałyśmy obrazki do sag. XD

8 komentarzy:

  1. "- Lucy... Gdybym była chłopakiem to miej pewność że na pewno coś by między nami było... - powiedziała jak gdyby nigdy nic kobieta."
    Uwielbiam ten moment! ♥
    Gajeel : W tej części, Tytania zachowuje się jak ty...
    Dafuq? ;-; Co to miało znaczyć?
    Gajeel: Nic...
    Okay... Więc...
    Rozdział przekozacki! ♥
    Kisu NaLu + Lisanna = Wielka Drama *keke, rymujemy xd*
    Jestem wiąż ciekawa wątku z rzeką krwi i mordu + wątku z Oni-san...
    Czekam na następny rozdział ^^
    ~ MMG

    OdpowiedzUsuń
  2. Ok, super rozdział!
    PAMIĘTAJ-Przed ,,ż'' jest przecinek! :)
    Lisanna.... COCO!?! TY NIE PISAŁAŚ TEGO ROZDZIAŁU!
    Lisanna: Dlaczego mnie nie lubisz?
    Lucy: Bo... Nashi jest moją córką!
    Lisanna: I?!
    Lucy: ...I to, że jeśli ty byłabyś żoną Natsu, to Nashi przestałaby istnieć!
    Lisanna: No ale byłaby Nanna, albo Nasa, albo Nasara!
    OKROPNE! NASHI FOREVER!
    Lucy: Tak, tak.....
    Natsu: Ja chyba nie w porę..
    Gray: No! Uciekamy....
    STÓJCIE! Tato! Powiedz, czy Lisanna jest ciebie warta?!
    Natsu: Ale o co ci...?
    MÓW
    Natsu: ĘĘĘĘ, Nie wiem.
    Lucy: Jesteś okropny Natsu...
    Juvia: Paniczuuu Graaaay! A ty?! Jak myślisz?! Lisanna jest lepsza od Juvii!?
    Gray: Etto.... Nani?
    Juvia: GRAY-SAMA MNIE NIE KOCHA!!!!!!
    Lucy: Juvia, zabijamy Lisannę, Natsu i Graya!
    Juvia: Ok!

    ,,Lisanna Strauss
    gnij w grobie"

    ,,Natsu Dragneel
    lecz i kwicz"

    ,,Gray Fullbuster
    mróź se gacie"

    Juvia i Lucy: Muahahahahahaha!!!!!!!
    Dobra, rozpisaliśmy się!
    Pozdrawiam i czekam na nową notkę ! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Genialny rozdział ^-^
    Głupia Lisanna. Powiesić ją na sznurku w lesie XD
    Szkoda mi trochę Lucy ;-;
    Głupi Natsu...zgodził się , żeby z nią iść na ten festiwal, a nie mógł po prostu odmówić >-<
    Przesyłam dużo weny, czekam na kolejny rozdział i pozdrawia :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ufff całe szczęście ^w^ czemu w prawie każdym opowiadaniu Lisanna musi im przeszkadzać ;_;
    N: U cb też tak było -_-
    To już chyba tradycja by Lisanna była przeszkodą dla nalu.
    N: Czyli u cb też będzie?
    Nie! U mnie Lisanna będzie dobrą dziewczyną :) btw. będzie miała chłopaka.
    N: Kogo?
    Nie powiem :)
    Co do rozdziału. Natsu ale z ciebie idiota! Jak mogłeś zgodzić się pójść z Lis? Przez cb teraz Lucy płacze!
    Natsu: To nie moja wina! Byłem zdezorientowany!
    Słaba wymówka! Moja przyjaciółka płakała przez swojego chłopaka i nie chcesz wiedzieć jak skończył. Podpowiem, że czerwony ślad na policzku długo mu nie zejdzie xd.
    Natsu: O.o ... prze-przepraszam.
    NIE MNIE PRZEPRASZAJ TYLKO LUCY!
    Natsu: Przepraszam Lucy!
    Lucy: :'(
    PRZEZ CIEBIE PŁACZE IDIOTO!
    Lucy: Nie to... dowiedziałam się właśnie że jestem z nim w ciąży.
    N&M&N: COOO?
    Razem z rodzinką Dragneel życzę dużo weny i wyczekuję nowego rozdziału :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Wooooah *^* Cud, miód i orzeszki <3 Po prostu przeurocze! Lisannę nic, tylko pogrzebać żywcę TuT
    No nic, życzę weny ~

    Pozdrawiam, Anani-chan

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale jakby na to nie spojrzeć, gdyby nie było Lisanny na nikim nie można byłoby się wyżywać, co nie? Chociaż ja uważam, że bardziej pasuje ona do Bickslowa lub Stinga, ale co ja tam wiem. Dla mnie ona jest całkowicie obojętna ani jej nie nienawidzę, ani nie uwielbiam. Po prostu jest jedną z postaci, o której nie mam wyrobionego dokładnego zdania. Co do NaLu życzę im jak najlepszego końca. No i w jakiś sposób nie mogę się doczekać, aż Levy odegra jakąś większą rolę. Bardzo lubię panienkę McGarden, więc mam nadzieję, że trauma jej przejdzie.
    Pozdrawian Lavana Zoro :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Taka smutne miłość! Aż łza w oku mi się zakręciła!

    OdpowiedzUsuń

Szablon wykonała Domi L