czwartek, 13 kwietnia 2017

Rozdział 36 - Wąż wśród nas

  Rozdział 36

Gdy wszystkie elfy przybyły i przeszły przez portal, wrota zostały zniszczone przez smoka. Nikt teraz nie myślał o odpoczynku. Za kilka dni, ten skrawek ziemi będzie polem decydującej bitwy. Nie mieli gwarancji, że uda im się przeżyć. Doskonale zdawali sobie sprawę, że siły Styks są większe i lepiej uzbrojone niż oni. Jednak coś nie pozwalało im się poddać. Była to nadzieja. Ukryta w sercu każdego z nich. Właśnie dlatego od kilku dni elfy intensywnie pracują. Większość żołnierzy przechodzi ostatnie treningi pod czujnym okiem Natsu i generała elfów. Inni natomiast pod dowództwem Erzy kopali doły obronne. Lucy miała plan i strategię. Miała nadzieję, że chociaż trochę zrówna to siły. Postęp przygotowań śledziła, latając na Brillo.
Levy, Gajeel, Mirajane oraz Gray przeszukiwali teren. Jeśli jest coś, o czym Lucy powinna wiedzieć, to oni to znajdą. Wendy i Juvia zostały w obozie razem z innymi kobietami i dziećmi. Każda pomoc jest niezbędna. Właśnie dlatego wiele elfek zgłosiło chęć uczestnictwa w walce. Ich rola była bardzo istotna. Miały pomagać rannym.
- Ten sektor jest gotowy - oznajmiła Lucy.
- Lumiency, powiedz, co planujesz? - w głowie księżniczki rozbrzmiał łagodny głos smoka. Blondynka uśmiechnęła się pod nosem.
- Dzisiaj na spotkaniu dokładnie wszystko omówię - odparła. - Lądujemy - powiedziała, widząc machającą w jej stronę Erzę.
Smok zniżył lot. Dla księżniczki było to jak sen. W tym wszystkim czuła dziwną tęsknotę, nostalgię i coś znajomego, a jednocześnie było to dla niej tak nowe doznanie. Już po chwili księżniczka stała tuż obok rycerza.
- Lumiency, jest coś, co muszę ci jeszcze pokazać - rzekł smok. Lucy kiwnęła głową.
- Erzo, widzę, że prawie skończyliście.
Spojrzała na głęboki rów. Gdyby tam wskoczyła to nie udałoby jej się wydostać bez czyjejś pomocy.
Oby to zadziałało.
- Elfy naprawdę dobrze się spisały. - czerwono-włosa uśmiechnęła się szeroko i odrzuciła włosy na bok. - Teraz pozostało tylko zastawić kilka pułapek.
- Dobry pomysł. - Lucy pokiwała głową i widząc naglące spojrzenie smoka wsiadła z powrotem na Brillo. - W takim razie zostawiam pułapki tobie i Gurinowi. Ariana przekazała mu by zajął się wraz z kowalami konstruowaniem zasadzek.

- Wiem, wiem. Był tutaj niedawno. Poszedł do lasu poszukać miejsc na pułapki. Właściwie... to dziwne, że jeszcze nie wrócił.
- Może go poszukasz? - zasugerowała Lucy. - Lecimy sprawdzić jak radzą sobie inni, Erzo. Przyjdź dzisiaj na spotkanie.
Zaraz po tym jeździec i Brillo wzbiły się w powietrze.Erza spojrzała w miejsce, w którym kilka minut temu zniknął elf. Nie znała go dobrze, ale coś kazało jej nie mieć do niego zaufania. Tajemniczy i seksowny, ale skrywający wiele sekretów. - Widzieliście go czy może przegapiłam jego powrót? - zwróciła się do kilku elfów, kopiących dół.
- Nie wracał tutaj - stwierdził jeden z nich. - Ale widziałem jak szedł w tamtym kierunku. - wskazał palcem.
- Więc lepiej podziwiać naturę niż pomóc w przygotowaniach - skwitowała i ruszyła w stronę wskazaną przez elfa. - Już ja mu wyjaśnię na czym polega praca zespołowa.

Faktycznie, w oddali zobaczyła jego plecy. Był od niej całkiem daleko. Nie chcąc zgubić go z oczu zaczęła biec. Jej szósty zmysł dał o sobie znać, gdy coraz bardziej zagłębiała się w puszczę. Nie były to złe przeczucia, każące jej zawrócić, ale uczucie, które wręcz przeciwnie zachęcało ją do szybszego biegu. Skoczyła nad krzakami przerośniętych już jeżyn. Widziała go coraz wyraźniej. Miała już krzyknąć, kiedy niespodziewanie zobaczyła miejsce, w które elf zmierza. Ogromne wrota wykute w skale. Tak bardzo podobne do tych Brillo. Ale te emanowały złowrogą energią. Teraz nie mogła się wycofać, musiała dowiedzieć się o co tutaj chodzi. Nabrała powietrza do płuc i ruszyła za wojownikiem. Tylko cudem udało jej się niezauważenie wskoczyć do środka za Gurinem.
Erza poczuła, że zrobiło się chłodniej. Zaraz po pojawieniu się z drugiej strony portalu nie miała wiele czasu na przemyślenia. Wokół było wiele strażników. I chyba tylko dzięki szczęściu, żaden nie skupiał uwagi na portalu. Erza natychmiast schowała się za stojącymi nieopodal skrzyniami. Przełknęła ślinę. Gurin pewnym siebie krokiem szedł w kierunku tak bardzo znienawidzonej Erzie osoby. Styks, w pięknej, rubinowej sukni podniosła dumnie głowę i przemówiła. Niestety ukryta dziewczyna nie słyszała wyraźnie co mówi. Ostrożnie ruszyła w ich kierunku, uważnie pilnując by pozostać niezauważoną.
- A więc?
- Po obu stronach Lucy kazała wykopać doły...
Erza zamarła. Ten perfidny...! Właśnie zdradzał plan księżniczki. Gdy miała wyjść z ukrycia i zaatakować, powstrzymał ją dźwięk grzechoczącej, ciężkiej zbroi. Wyjrzała zza skrzyń i na widok wysokiego, odzianego w czarny metal mężczyzny zabrakło jej tchu.
- Co ze smokiem? - powiedział spokojnie.
Jednak w tym głosie było czuć obrzydzenie. Mimo łagodnego brzmienia, był jak cierniste kolce, które wbijają się głębiej i głębiej. Styks uśmiechnęła się słodko. Wydawała się całkowicie zapatrzona w mężczynę.
- Lucy dzisiaj wieczorem zdradzi strategię walki. Jutrzejszego poranka powiem...
- Jutrzejszego poranka będzie wojna! - wrzasnęła niespodziewanie Styks i podeszła do elfa jakby miała go zaraz uderzyć. Zamiast tego położyła bladą, odzianą w czarną rękawiczkę dłoń na jego policzku.
- Zdajesz sobie sprawę, że to będzie za późno? - szepnęła mu do ucha.
Idealna manipulatorka.
- Możecie zaatakować po południu... chcę żebyście...
- Kochany - zaśmiała się spokojnie. - Ty nie masz tu czego CHCIEĆ. Pamiętaj, że to ja jestem tą wygraną. To ja pokonam Lumiencę! To JA wygram!
- Umowa była jasna - zmarszczył brwii.
- Tak - przytaknęła Styks z niewinnym uśmiechem i kręcąc biodrami wróciła do brata. - I jest nadal aktualna. Ty chcesz mieć tą wstrętną dziewuchę żywą, a ja chcę by cierpiała. Czy nie ma lepszej tortury niż przemoc psychiczna? - zachichotała. - Zabijemy wszystkich, którzy są dla niej ważni - syknęła pod nosem, zaciskając pięść. - PRAWDA TRISTEZO?! - wrzasnęła z rozbawieniem. - POMYŚL TYLKO JAK CUDOWNY BĘDZIE TO SMAK ZWYCIĘSTWA!
Pokój wypełnił drażniący, ciemny dym, który był nieprzyjemnie ciepły. Za kobietą pojawiły się dwa czerwone ślepia, przypomianające te jakie ma wąż. A zaraz po tym olbrzymi smok z ostrymi jak brzytwa rogami wyłonił się z ciemności. Zaryczał głośno. Erza musiała zacisnąć ręce na uszach by nie ogłuchnąć. Tristeza rozpostarła potężne, obsydianowe skrzydła i mierząc obecnych złowrogim spojrzeniem odezwała się:
- To ja jestem sędzią życia i śmierci.
Teraz Erza nie miała żadnych wątpliwości. Z każdą sekundą znajdowania się w tym miejscu upewniała się, że Gurin jest zdrajcą. Wnuk Shiro, brat Ariany jest zdrajcą. Nie mieściło jej się to w głowie, ale teraz musiała o tym powiadomić resztę przyjaciół bo czasu nie pozostało wiele, a Styks wie niemal o wszystkich planach, pułapkach i zasadzkach, które dla niej przygotowali. Czerwono-włosa odwróciła się i powoli wycofywała się w głąb jaskini gdzie znajdował się portal do świata Brillo. Lecz było coś o czym Erza nie miała pojęcia. Tristeza była smokiem o niebywałym zmyśle słuchu. Ciężki oddech dziewczyny niemal natychmiast został wykryty przez potężną bestię.
-INTRUZ.

Erza rozumiejąc, że została wykryta zerwała się do biegu. Nie obejrzała się nawet w stronę stojącego rodzeństwa i Gurina. Jedyne co usłyszała to krzyk Styks, wyrażający jej oburzenie. Wbiegła do portalu i nie zatrzymując się ruszyła przed siebie. Nie słyszała już nic.
Pulsująca krew, szybkie bicie serca i łapczywe nabieranie powietrza całkowicie zagłusza świat dookoła.
Nagle coś wplątuje się jej pomiędzy nogi, a ona upada na ziemię. Odwraca się szybko i przekręca w drugą stronę, unikając ciosu mieczem w głowę. Wstaje chwiejnie i obdarza Gurina pogardliwym spojrzeniem.
- Nie ładnie podsłuchiwać cudzych rozmów - warczy.
Jego twarz jest czerwona. Zwraca to uwagę dziewczyny. Ciekawe czy to od długiego biegu czy ze wstydu?
- Nie ładnie jest zdradzać przyjaciół - syczy Erza w odpowiedzi.
Elf wzrusza ramionami i skacze do przodu, atakując. W dłoni Erzy pojawia się miecz, a ciało zostaje ukryte pod zbroją. W mgnieniu oka odpiera ataki, stykając oba miecze. Nikt nie drgnie. Dziewczyna dzielnie trzyma broń w ręku, nie pozwalając Gurinowi by jego miecz cokolwiek jej zrobił. Ich wzrok spotyka się na moment. W pewnej chwili mężczyzna uśmiecha się i kopie szkarłatno-włosą w bok.
- Nie trać gardy - śmieje się.
Erza wstaje zdenerwowana. Jej wściekłość, nienawiść i głęboka pogarda złączona w jedno napełnia ją nową siłą. Z jej gardła wydobywa się krzyk, przepełniony złością, a wraz z nim dziewczyna skacze i unosi miecz. Zaskoczony Gurin nie wykonuje żadnego ruchu i efekcie zostaje powalony na ziemię, wraz z Erzą. Miecz szkarłatno-włosej ląduje tuż przy krtani wojownika. Elf, nie czekając wyciąga sztylet z kabury i przystawia go do gardła kobiety. Oby dwu od śmierci dzieli jeden ruch.
- Zdradziłeś nas! Zdradziłeś! - krzyczy. - Dlaczego to robisz?! Wszyscy, tak bardzo ci ufali! Shiro, Ariana, Lucy! Jak ty możesz im patrzeć w oczy!?
Mężczyzna zaciska mocniej zęby i przybliża ostrze do jej skóry.
- Myślisz, że cokolwiek wiesz? Nic nie wiesz, nic, a nic - syczy. - Żadne z was. Nikt! Nie powinien tutaj być. Już dawno to wszystko miało się skończyć. Już wiele lat temu - podnosi głos.
Erza nie spuszcza gardy i mierzy go wściekłym spojrzeniem, czekając aż powie coś więcej.
- Wszystko by się udało. Wszystko... Dalej...Ja...I ona... Nie zginęłaby... - zaczyna się gubić we własnych słowach.
Miecz szkarłatno-włosej drga.
- Erza!
Do uszu tej dwójki dobiega czyiś krzyk. W mgnieniu oka Gurin chwyta nadgarstek kobiety i zrzuca ją z siebie nim ta orientuje się w sytuacji. Wstaje i ostatni raz na nią patrząc mówi:
- Nic, a nic, nie zrozumiesz.
Po czym znika w gęstych krzakach i liściach.
Kobieta jeszcze przez chwilę wpatruje się w tamto miejsce. Następnie przed nią staje Levy i Gajeel. Niebiesko-włosa, dysząc klęka przy niej.
- Nic ci nie jest!?
Erza wędruje wzrokiem z niej na niego, a następnie marszczy brwii i mówi:
- Musimy iść do Lucy.

_________________________
No dobrze kochani. Kolejny rozdział!
Czy warto było czekać?
Mamy nadzieję, że tak.
Już niewiele zostało do końca. Obyście
zostali z nami.
Zachęcamy do komentowania - to zawsze podnosi na duchu.
Poza tym chciałybyśmy się dowiedzieć ile osób dalej z nami jest.
Jak widzicie trochę się już zmieniło na blogu:
~ została poprawiona zakładka "Bohaterowie"
~ zostały zrobione nowe obrazki sag
~ muzyka została zmieniona
A także nasz facebook odżył.
Osoby, które go śledzą miały fragment rozdziału wcześniej.
Więc jeżeli chcecie być doinformowani w kwestii postępu pisania zapraszamy do polubienia go.
>Link do facebook'a<
Do zobaczenia w następnym rozdziale!


sobota, 8 kwietnia 2017

Reformacja bloga

Nadeszła ta chwila, gdy mówię sobie: "Pora dokończyć blog!". I tak oto jestem. Blog za kilka dni przejdzie okres zmian.
 Po pierwsze - zostaną opublikowane kolejne, ostatnie już rozdziały. Przewiduję ich ilość w liczbie trzech bądź czterech + epilog.
Po drugie - zakładki "Rozdziały", "Bohaterowie" i "One shoty" zostaną poprawione i uaktualnione.
Po trzecie - Rozdziały od 1 do 20 zostaną po zakończeniu bloga systematycznie poprawiane. Jak wiecie z każdym rozdziałem było lepiej z naszym stylem, interpunkcją i opisami. Ale po prostu nie mogę patrzeć na nasze stare wypociny.
Po czwarte - wszystkie one-shoty zostaną napisane, nie bójcie się, widzę każde  zgłoszenie, ale czas nagli i zabiera mi czas na dokładne przemyślenia co do nich.
W sumie jest to tyle z informacji. Mam nadzieję, że ktokolwiek z nami tutaj został. Jeżeli tak to bardzo mu za to dziękuję.
Widzimy się w przyszłych rozdziałach!


Zapraszam na naszego facebooka (którego także czekają zmiany).
~ Coco

niedziela, 1 stycznia 2017

Piękne 2 lata razem!

Kilka dni temu minęły już dwa lata odkąd założyłyśmy bloga.
Te dwa lata były naprawdę przełomowe w naszym życiu. I chociaż w roku 2016 na tym blogu nie pojawiało się zbyt dużo rozdziałów. Jeśli ktoś obserwuje naszą stronę na Facebooku wie co było powodem. Nawet nie jestem pewna, czy tego tutaj też nie pisałyśmy. Mimo wszystko, w tym roku (2017) blog zostanie zakończony. Nareszcie po tak długim czasie poznacie zakończenie historii o złej królowej i odważnej księżniczce. A muszę was zapewnić, że będzie się działo. Do końca tej historii zostały może 4-5 rozdziałów + epilog. Wszystkie one-shot'y zostaną zrealizowane po epilogu.
 W tym roku 2017 życzymy wam wszystkiego najlepszego
Niech Happy cały czas będzie z wami! 
~ Luna i Coco ♥

piątek, 28 października 2016

Rozdział 35 - Magia

Rozdział 35


Lucy bez słowa szła przed siebie. Na nic były krzyki przyjaciół czy próby zatrzymania jej. Niczym zahipnotyzowana, z zamglonymi oczami brnęła dalej. Zdezorientowanym przyjaciołom nie pozostało nic innego jak tylko ruszyć za nią. Natsu, którego najbardziej martwiła  zmiana u księżniczki szedł tuż za nią, krok po kroku. W pewnym momencie dziewczyna wchodząc na górę mieszczącą się obok wioski Elfów zsunęła się ze zbocza i za pewne była by wtedy już martwą, gdyby nie umiesniona ręka różowo-włosego, która nie tylko sprowadziła ją na drogę, ale także ciasno zamknęła w uścisku.
 - O co w tym wszystkim chodzi...? - Gray potrząsnął intensywnie głową. Nie miał pojęcia co tu dzieje, najchętniej uznał by Lucy za wariatkę, ale wiedział jaka jest prawda. Wiedział, że teraz jedynym wyjściem jest zaufanie. W końcu byli przyjaciółmi.
- Jedyne co możemy teraz zrobić to wierzyć w Lucy i jej moce  - dodał Natsu spoglądając kolejno na wszystkich obecnych. - Ja w  nią wierzę... - szepnął zakładając kosmyk jej włosów za ucho i z utęsknieniem wyszukując w jej oczach dawnego błysku.
Kilka razy księżniczka zaliczyłaby glebę. Na szczęście każdy z towarzyszy pomagał jej jak tylko mógł. Chronił od zła, którego teraz była nieświadoma. Zatrzymała się przed dziurą w ziemi. Tą samą, w której przechodziła test Slipterussa. Gdy Gray miał zrobić lodową zjeżdżalnię Lucy zeskoczyła w przepaść. Juvia i Wendy same z niemym krzykiem podbiegły do otworu i niemal spadły za przyjaciółką. Wymieniły między sobą zdesperowane spojrzenia. Mag lodu nie tracąc chwili stworzył lodowy ześlizg, dzięki któremu szybko dostali się na dół. Tam blondynka stała, nienaruszona, cała i zdrowa. Strażniczki opanowały chęć, rzucenia jej się na szyję. Lucy wciąż szła. To nie był koniec jej wędrówki. Parła dalej aż nie doszła do gigantycznych wrót, które pokazał jej owego czasu wąż po skończeniu próby. Rzeźbione zdobienia wykute przez elfy. Charakterystyczne zawijasny i szlaki przypominające kwiaty i liany. Precyzyjnie nakładane drogocenne kamienie pokrywały cały monument. Szóstka wgłębień lśniła. Kamienie z włóczni Lucy wyleciały z niej.
Kryształ Takeru symbolizuje wyrozumiałość.
Kryształ Slipterussa symbolizuje sprawiedliwość.
Kryształ Wexus symbolizuje poświęcenie.
Kryształ Vulcanusa symbolizuje lojalność.
Następnie kamień zerwany z szyi Sombry wypełnił jedno z dwóch wgłębień na framudze bramy.
Kryształ Tristezy to ciemność.
Ostatni klucz pojawił się sam. Bezwarunkowo.
Klucz Brillo to jasność.
Koła na wrotach powoli, ze zgrzytem przekręcały się. Gdy wszystkie zwolniły zatrzask brama z potężną falą wiatru wolno zaczęła się otwierać.
 Księżniczka wyrwała się z osłupienia i jako pierwsza przekroczyła bramę. Wiedziała, że nic się nie stanie. Za nią od razu pobiegła Erza. A tuż po niej Gray i Natsu. Wendy i Juvia pozostały przed bramą. Zatrzymali się od razu, gdy ich oczom ukazał się czysty świat. Zupełnie piękny, podobnie jak Magnolia za czasów panowania Lucy. Ale największą uwagę przykuł ogromny smok. Dumna postawa, bystre, niebieskie oczy i piękne, białe łuski. Zaryczał głośno, stanął na dwóch łapach i zionął ogniem, a następnie rozłożył dumnie olbrzymie, zachwycające skrzydła. Wyglądała niczym jakaś bogini. Gdy przyjaciele na nią patrzyli czuli rosnące bezpieczeństwo. Żaden ze strażników - ani Takeru, ani Wexus, Vulcanus czy Slipterus nie mógł się z nią równać.
- Jestem Brillo, smok światła, zaklęty za bramą istnienia przez tysiąclecia, pieczę sprawujący nad jeźdźcem moim - Lumiency - w ich głowach zabrzmiał głos pewny, nie znający strachu, jednocześnie tak szlachetny i władczy.
- On gada... - szepnął Natsu do Gray'a nie odrywając wzroku od smoczycy.
- No... - wydukał. - Właśnie słyszę - przełknął ślinę.
Majestat smoka przytłaczał.
- Brillo - Lucy wzruszona na drżących nogach powoli sunęła w stronę księżnej światła.
- Jeźdźcu mój. Nawet nie wiesz jak bardzo raduje mnie to, iż mogę cię znów ujrzeć. Szkoda, że nim skończy się ten tydzień będziemy musiały stawić czoła mej siostrze i jej paskudnemu jeźdźcu - spuściła łeb na wysokość oczu blondynki.
- Ta wojna będzie decydująca - szepnęła Lucy wpatrując się w mądre ślepia smoczycy. Widziała w nich siebie. Tyle razy umierającą, tyle razy przegraną.
- Teraz po swej stronie masz dwa żywioły, których moce połączone strzec będą ziemi i powietrza. - spojrzała na Natsu i Gray'a. - W szeregach twych, jest elfia armia, a także czterej strażnicy kamieni. Jednak najważniejsze jest to, iż masz przyjaciół. Którzy będą przy tobie...do samego końca - księżniczka delikatnie się uśmiechnęła i ułożyła czoło na głowie smoczycy. Trwały tak przez chwilę, a później księżna uniosła łeb i spojrzała na Erzę i chłopaków.
- Do samego końca... - powtórzyła z ukrytą trwogą dziewczyna.
- Przyprowadźcie tu elfy, niech zbiorą swój dobytek i przybędą tutaj. Tristeza, Styks i Lord Sombra są gotowi do bitwy. W przeciwieństwie do nas - zwróciła się do towarzyszy. - Macie 3 godziny zanim wrogie wojska przybędą do Elfiej Przystani - spojrzała na jeźdźca. - Nim oni wrócą chcę wzbić się w przestworza z Lumiency. Jedyną przyjaciółką.
 Niepewnie brązowo-oka weszła na smoka. Gdy tylko Brillo upewniła się, że jeździec nie spadnie wzbiła się w powietrze.
- Agh! - Lucy przywarła do białych łusek. To było zupełnie coś innego niż latanie na Happy'm.
- Nie obawiaj się - uspokoił ją smok. - Spójrz. Ten kawałek świata istniał zanim pojawiło się krwawe rodzeństwo.
Tuż przed nimi rozpościerał się niezwykły krajobraz. Olbrzymi, płaski teren otoczony wysokimi górami, które były porośnięte gęstymi lasami. To tutaj zakończy się historia o złej królowej i dobrej księżniczce.
- Trawa, która tam rośnie jest tak gęsta, że można zastawić tam  pułapki. - stwierdziła dziewczyna.
- Nie martw się tym póki co. - Brillo machnęła potężnymi skrzydłami i już po chwili razem z Lucy znalazła się nad kapeluszem kłębistych chmur. Blondynka powoli odkleiła się od szyi przyjaciółki i wyjrzała zza niej.
- Matko... - szepnęła cicho wpatrując się w zlewające się złote barwy. Czerwone pasmo przebijało się przez pomarańczowe ornamenty chcąc zapewne zwrócić na siebie uwagę. Żółć górowała nad nimi, uszlachetniając widnokrąg. Wyglądało to jak indiański taniec. Rytmiczny, głośny i wesoły.
- Cudowne. - śmielej, ale dalej ściskając smoka Lucy wstała. Ostatni raz mogła tak beztrosko oglądać ten widok przed wojną. I księżniczka zdawała sobie z tego sprawę.

Za kilka dni świat bez skazy, w którym Brillo żyła przez tyle lat pokryje się czerwienią...

_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*


Kochani!
Szczerze.. Spodziewaliście się, że dzisiaj dodamy rozdział? Czy raczej już straciliście w nas wiarę?
:D
W każdym bądź razie na pewno ku waszemu zaskoczeniu możecie czytać ten oto chodź krótki, lecz zaczynający wstęp do wielkiej wojny.
I jak wrażenia?
Zaciekawieni obrotami spraw?
Znacie nas przecież.. Na pewno poruszymy wasze serca!
Liczymy teraz tylko na mocnego kopniaka w tyłek, który nas zmobilizuje!


P.S Rozdział pisany głównie przez Coco z przyczyn... Głównie z przyczyn mojego lenistwa,
a mojego to znaczy Luny ^^

niedziela, 9 października 2016

Strona na facebook'u!

Moi drodzy, otrzymujemy wiele pytań dotyczących naszej nieobecności. Wszystko zostało wyjaśnione na naszej stronie -----> Kliknij tutaj.
Jednak, ostatnio razem z Luną postanowiłyśmy zadziałać. Kolejny rozdział jest w trakcie tworzenia! 
Pozostańcie cierpliwi!

poniedziałek, 11 lipca 2016

Informacje! #2

Jak zauważyliście, wczoraj nie było rozdziału. Bardzo przepraszam za tę sytuację, ale nie powiadomiłam was, że Coco wyjeżdża nad morze, a nowy rozdział jest napisany w 30%. Obie myśleliśmy, że uda nam się to dopisać, ale sytuacja nas przerosła. Coco straciła dostęp do internetu... Dobra wiadomość  jest taka, że wraca w środę. Zła jest taka, że na jeden dzień a potem wyjeżdża za granicę.
Postaramy się w ten jeden dzień napisać tyle ile możemy.
Za wszelkie niedogodności przepraszamy i mamy nadzieję na wyrozumiałość.
~Luna

poniedziałek, 4 lipca 2016

Rozdział 34 - Sztuczny uśmiech


Rozdział 34

Minął tydzień od tych wszystkich wydarzeń. Były to naprawdę okropne siedem dni. Każdy chodził przygnębiony, nie mając na nic ochoty. Niektórzy próbowali utrzymać pozory uśmiechu, jak na przykład Erza, która starała się podbudować morale przyjaciół. Było to jednak prawie niewykonalne. Juvia i Wendy bardzo martwiły się o swoją księżniczkę, wciąż się obwiniając o całą tą sytuację. Tym samym magini wody sprawiła, że serce Gray'a zaczęło drżeć ze smutku. Nigdy nie chciał widzieć swojego słońca tak okrutnie zmartwionego. Lucy była ważna dla wszystkich. A teraz to nie była już ta sama blondynka. Levy z Gajeel'em spędzała bardzo wiele czasu w bibliotece, szukając zapewne sposobu by pomóc przyjaciółce. Ariana i Mirajane spędzały całe dnie poza domem nie chcąc by poczucie beznadziei je dopadło. A Natsu nie miał ochoty zupełnie na nic. Przesiadywał całymi dniami nad jeziorem rozmyślając. Najczęściej towarzyszył mu w tym gryf. Targało nim wiele uczuć. Cząstka Lucy, którą kochał, jej jasny, promienny uśmiech zniknął.
Ktoś go ukradł.
I mag ognia był zdolny do zabicia osoby, która ośmieliła się ją skrzywdzić. Nikt nie miał prawa robić jej krzywdy. Nikt.
- Czy Lucy zjadła obiad, który jej zaniosłam? - Erza spytała Wendy siedzącą na kanapie i jedzącą maliny. Dziewczynka natychmiast się poderwała na równe nogi. Była już gotowa by ruszyć na górę i zobaczyć swoją ukochaną księżniczkę, której od tak dawna nie widziała, ale ktoś zagrodził jej drogę ręką. Zdziwiona podniosła głowę i spojrzała na zdeterminowane spojrzenie Natsu.
- Zobaczę. - zaproponował, dając dziewczynce jasno do zrozumienia iż chce blondynkę teraz tylko dla siebie. Mimo, że niechętnie młoda Marvell odstąpiła i pozwoliła przyjacielowi pójść do swojej przyjaciółki.
Różowowłosy niepewnie wspinał się po schodach. W jego głowie kłębiło się tysiące myśli. Nie raz zastanawiał się co tam zobaczy, w jakim stanie będzie jego księżniczka. Czy go rozpozna? Jak zareaguje? 
Te myśli nie dawały mu spokoju, a nim się spostrzegł stał przed jej drzwiami. Chłopak nie poznawał siebie.
Gdzie podział się ten porywczy Natsu? 
Nim znalazł się pod jej drzwiami zrozumiał, że to przez Lucy jego życie się zmieniło. Drżącą dłonią zapukał, ale gdy nie otrzymał odpowiedzi poczuł narastający niepokój.
- Lucy? - szepnął próbując ukryć w głosie nutkę przerażenia. - Jesteś tam, prawda? - położył dłoń na klamce i wahając się chwilę wszedł do pokoju. - Lucy jak się ~
Zachowując zimną krew rozejrzał po pokoju. Gdzie jest Lucy? 
- Co się stało!? - w futrynie drzwi pojawiły się Erza i Wendy. - Gdzie jest... Luuu-Luucy!
Przeciągnęła jej imię młoda Marvell i drżącą ręką wskazała na okno. Tuż obok budynku rósł stary dąb nazywany przez mieszkańców ojcem elfów. Ale nie to najbardziej zdziwiło trójkę. Do szoku doprowadził ich widok księżniczki leżącej na jednej z masywniejszych gałęzi. Jej wzrok nadal był zamglony, a oczy zapełnione łzami.
Natsu niemal natychmiast chciał ruszyć w jej stronę, ale przeszkodziła mu w tym ręką rycerza.
- Może popełniam błąd. - zaczęła. - Ale zostawmy ją w spokoju. Musi teraz pobyć sama, może rozwiązanie przyjdzie samo. - puściła przyjaciela oczekując na jego reakcję.
Natsu zawahał się. Chciał jej pomóc. Ale w tej sytuacji był tak bardzo bezradny. Z westchnieniem zgodził się z Erzą, po czym się uśmiechnął by utwierdzić przyjaciół w przekonaniu, że z nim wszystko dobrze. Całe szczęście był dobrym aktorem. Szkarłatno-włosa odwzajemniła ten miły gest. Towarzysze wyszli z pokoju zamykając cicho drzwi. Natsu miał już okropnie dość tego wszystkiego. To nie tak cholera miało się skończyć. Chciał uderzyć w ścianę, ale opanował się widząc rozmawiające na przeciw niego Juvię i Arianę.
- Co z księżniczką? - spytała strażniczka. Juvia była dziwnie przygnębiona. O wiele bardziej niż wczoraj i przedwczoraj. Mag ognia wzruszył ramionami i pokiwał głową.
- Lucy jest biologicznie połączona ze swoją mocą. - odezwała się elfka. - Moc była energią, która miała bezpośrednie powiązanie z jej umysłem i ciałem. Gdy Gloria odebrała jej to, to tak jakby odebrała jej część osobowości. To dlatego tak się zachowuje. - skrzywiła się elfka. - Póki co dalej szukam jakiegoś sposobu by jej pomóc, ale nic do teraz nie znalazłam. - Natsu spojrzał na nią z wdzięcznością.
- Dziękuję, że dalej szukasz. Twoje słowa napełniają mnie nadzieją, że ona wydobrzeje. - uśmiechnął się ciepło. Blondynka odwróciła zarumieniona głowę.
- To...doprawdy nic takiego. - zająknęła się próbując opanować swoje serce. - Może gdybyś mi pomógł...
Wtedy stało się coś bardzo niespodziewanego. Tuż obok Natsu i Ariany stanęła Lucy. Elfka zszokowana spojrzała w pełne obojętności, brązowe oczy. I zrozumiała, że jest w tym momencie paskudną egoistką. Zagryzła dolną wargę i zamrugała szybko.
- Lucy! - uśmiech zakwitł na twarzy maga ognia. Przez moment Natsu promieniał wielkim szczęściem. Ale tylko przez chwilę. Bo księżniczka nawet nie zwróciła na niego uwagi. Wyminęła ich i stanęła przy oknie.

- Myślicie, że wszystko będzie z nią w porządku? - pytanie Wendy odbiło się echem od ścian pokoju. - Martwię się, że zostanie taka na zawsze. - młoda Marvell schowała zaszklone oczy w swoje niebieskie włosy.
- Nie martw się przecież to Lucy! - pocieszała ją szkarłatnowłosa. - Nie z takich opresji wychodziła cało.  A teraz. - zwróciła się do Juvi, która z uporem spoglądała w podłogę chowając pod burzą włosów smutek wymalowany na twarzy. - Co się stało?
- Ze mną? - dziewczyna podniosła głowę. - Nic takiego. - Uśmiechnęła się. - Gray wczoraj odwołał naszą randkę. A miałam mu powiedzieć o czymś bardzo ważnym dla nas obojgu. - jęknęła. - Wojna się zbliża, a Gray pewnie będzie chciał wziąść w niej udział. Nie chcę opuścić elfów i księżniczki. - westchnęła gorzko. - Jeśli jednak coś by mu się...
- Juvia, nawet tak nie mów! - wrzask Erzy wywołał szok u Wendy magini wody. - Jasna cholera! Nikt nie zginie! Obiecuję ci! Żadne z nas nie zginie! - jej głos dalej był podniesiony.
- Erza...ale, to... - zająknęła się. - Przepraszam, powinnam być dobrej. - spuściła wzrok. - W końcu to co mam mu powiedzieć powinno być wesołe. - uśmiechnęła się.

~•~

Erza z westchnieniem przyglądała się Lucy. Gray siedział na kanapie pogrążony we własnym świecie. Wokół niego wirowały kłujące myśli, gdy przypomniał sobie smutek swojej ukochanej Juvii. Wiedział, że będzie rozczarowana odwołaniem randki. Ale nie spędziliby dobrze razem czasu. Zbyt wiele zmartwień ostatnio zaprzątało ich głowy. Nagle do uszu obecnych w pokoju dobiegł stukot obcasów. Ze schodów zbiegła Mirajane i szybko popędziła w kierunku przyjaciół.
- Mirajane, co jest? Dlaczego trzymiesz włócznię? Uważaj, bo jest ciężka. - jęknęła Wendy. Białowłosa spojrzała na nią uspokajająco i wypuściła powietrze z płuc.
- Byłam w pokoju księżniczki po rzeczy do prania. - zaczęła tłumaczyć. - Wtedy na stos ubrań upadła włócznia, która stała w rogu. Chciałam ją po prostu odłożyć, ale ona zaczęła świecić, zaraz po tym coś również zaczęło błyszczeć w kieszeni Lucy. - otworzyła dłoń pokazując czarny, jak krucze pióra, lśniący kamień. - Znalazłam tam to. - przyjaciele z fascynacją przyglądali się kryształowi. Erza podeszła do niebiesko-okiej i zabrała jej obie rzeczy. Szkarłatno-włosa włożyła ostatni klucz w wyżłobioną na niego dziurę. Broń, kryształy oraz jeździec zaczęli lśnić bladnym blaskiem. Lucy odwróciła się od okna. Natsu mógł przysiąc, że zobaczył w jej oczach dawne szczęście. Ale nie dane było mu dalej się przyglądać. Włosy dziewczyny wirowały wokół jej głowy. A ona sama zaczęła iść powoli w tylko sobie znanym kierunku zaciskając włócznię w dłoni.
- Wrota Brillo zostaną otwarte i nastanie nowa era. - szepnęła blondynka wymijając w drzwiach Juvię.
- Lucy! - jęknął Natsu chcąc chwycić jej dłoń. Ale nie zdążył. Księżniczka nie dała się dotknąć.

_____________________________________________________


Witamy naszych kochanych czytelników!
Stęskniliście się za nami tak bardzo ja my za wami? :D

Chciałybyśmy was niezmiernie przeprosić za naszą
 tak długą nieobecność,
ale wiecie jak to bywa i liczę, ze nam wybaczycie. 
W ramach przeprosin mamy dla was kilka wspaniałych wieści!
Po pierwsze! Powracamy do aktywnego blogowania!
Po drugie udało nam sie wznowić pisanie one-shot'ów i
jeden z nich jest już w drodze ^^
Po trzecie szykujcie się na kilka niespodzianek,
które chodź trochę wynagrodzą wam to wyczekiwanie rozdziału.
Serdecznie pozdrawiamy!


Szablon wykonała Domi L