piątek, 2 stycznia 2015

Rozdział 2 - Przepowiednia

Rozdział 2

- Hę...? Gdzie ja jestem ? - mruknął niewyraźnie otwierając oczy. - Czy to jakieś luksusowe więzienie ? - rozejrzał się wokół. 
- Natsu ! - napotkał wściekłe spojrzenie Gray'a. 
- Co ? - chłopak chwycił Natsu za kołnież i przyciągnął blisko swojej twarzy.
- Mogłeś umrzeć idioto ! - warknął do zarumienionego chłopaka i puścił go, a Natsu opadł na łóżko. 
- Nic nie pamiętam ... - zaśmiał się i podrapał w tył głowy, znajdując opatrunek. 
- Cóż... - odchrząkneła blondynka. - Natsu musisz się oszczędzać~ 
- Kto to ? - spojrzał na Gray'a. - Dali nam prostytutkę ? - zaśmiał się. Po chwili jego głowa przekręciła się o 90°, a na policzku pojawił się czerwony ślad. 
- Jak śmiesz ?! - sykneła. Twarz chłopaków zwróciła się na dziewczynę, która miała zaróżowione policzki ,a z oczy płynęły łzy. 
- Uratowałam ci życie, gdyby nie ja zapewne leżałbyś teraz w mokrej jaskini, a twoje ciało byłoby pożywieniem dla mrocznej zwierzyny ! - warkneła po czym wyszła z pokoju. 
- Gratulację debilu ! - uderzył go w głowę Gray.  
- To było do żartu ! - podniósł ręce w geście obronnym różowowłosy. 
- Nazywanie dziewczyny, która ci pomogła "prostytutką" to szczyt idiotyzmu i głupoty ! - mruknął czarnowłosy.
- Przepraszam... - skapitulował. 
- To nie MNIE przepraszaj tylko JĄ ! - podkreślił ostatnie słowa chłopak.
- Tyle że ja jej nie pamię~...
 - Trudno ! Potem się dziwisz że nie nie masz dziewczyny ! - zdenerwował się.
- Dobra, przeproszę JĄ... - burknął. W pokoju rozległo się pukanie, a po chwili do apartamentu weszły Juvia i Wendy, a za nimi dwójka strażników. 
- H-hej! Ja ją przeproszę ! - zawył wystraszony Natsu. 
- Bierzcie ich ! - dała rozkaz Wendy. Żołnierze podeszli do chłopaków i wzięli ich pod ramię. 
- Natsu jest słaby nie może chodzić ! - zauważył przerażony Gray.
- Wcale nie ! Operowała go najlepsza uzdrowicielka w całym kraju ! Dostał leki, które szybko pomogły mu się zregenerować. - burkneła Juvia i wskazała na drzwi dając znać strażnikom że mogą już iść.Powoli wyprowadzili zdenerwowanych uciekinierów z zamku i kierowali się w stronę lasu.  
- Chcą nas zabić w lesie ? - zająkał się Natsu.  
- Z-z-zapewne ! T-tam przecież z-zjedzą nas z-z-zwierzęta i nie b-będzie śladów ! - Gray ze strachu stękał co zwróciło uwagę strażników i dwóch królewskich służek. 
- O czym wy mówicie ? - zdziwiła się Wedny.
- No bo nazwałem prostytutką Lu~  Przy gardle różowołosego znalazł się ostry sztylet. Chłopak głośno przełknął ślinę. 
- Czy moje uszy się nie mylą ? Czy mam omomy słuchowe ? - sykneła. - Nazwałeś księżniczkę...prostytutką ?! - w jej oczach było widać niedowierzanie zmieszane ze złością.
- Juvia-chan ! Nie rób mu krzywdy on nie wiedział że to księżniczka ! - Wendy odciągneła rękę dziewczyny od krtani chłopaka.
- Lucy... To księżniczka ? - jęknął Gray.
- Księżniczka Lucy Heartafilla... - oświadczyła Juvia. 
- Halo ! Juvia ! Wendy ! Jesteście ? - podbiegła do nich blondynka.
- Księżniczko ! Nic się księżniczce nie stało ? Droga jest niebezpieczna ! - pouczyła ją Marvell.
- Nic mi nie jest. Chodźmy Cana już czeka … - jej wzrok utkwił w Natsu. Spuściła głowę i gestem ręki wskazała by udali się za nią. Po około trzech minutach dotarli do zniszczonej, bardzo zarośniętej przez rośliny chatki. Przed nią widniał znak " Brak wstępu wieśniakom ! ". Natsu i Gray spojrzeli po sobie i przełkneli ślinę. Nadal nie wiedzieli dlaczego tu się znaleźli.  Strażnicy wepchneli ich do środka. 
- Wow... - mruknął z podziwem Gray gdy zobaczył wnętrze chatki. W środku wydawała się o wiele,wiele większa niż na zewnątrz. Co dziwniejsze ściany były kamienne, a na podłodze była czerwona, lekko zniszczona wykładzina, po środku paliło się ognisko, a obok niego siedziała zakapturzona postać.  Osoba ta podniosła głowę i zdjęła kaptur. Jej długie, brązowe, lśniące włosy opadły na ramiona. 
- To są wybrańcy ? - zapytała donośnym głosem.
- Księżniczka znalazła ich będąc w jaskini Wyjścia. - zdała raport Wendy. 
-Rozumiem. Podejdźcie bliżej. - zwróciła się do chłopaków. Niepewnie wykonali kilka kroków w przód. - Usiądźcie. - wskazała poduszki przed nią. Natsu i Gray spojrzeli po sobie. W końcu usiedli gdy zobaczyli gromkie spojrzenie Juvii. 
- Czy wiecie dlaczego tu jesteście ? - zapytała brązowowłosa kobieta. Zgodnie kiwneli na "nie".
 - Nie wiecie ? - zdziwiła się. - Cóż.. Księżniczko. Lucy kiwneła posłusznie głową. I wyciągnęła spod płaszcza starą, skórzaną księgę. 
- Według legendy...

 Nieznana data. 

- Nich smok światła - Brillo i siostra jej mroku - Tristeza stworzą świat, w którym rządze będą sprawować. - ogłosił jeździec stojąc na wielkiej kamiennej kolumnie. W tem za jego rozkazem dwa smoki wzniosły się ku niebu i rozdzieliły się. Brillo - smoczyca błysku i światła, dobra i słońca suneła po niebie okrążając ziemię. To samo robiła jej siostra - Tristeza - królowa ciemności i mroku, zła i księżyca. Po dniu pierwszym została stworzona naga ziemia. Nie rosło na niej nic, a sama była jałowa i popękana. 

- Niech smok światła - Brillo i siostra jej mroku - Tristeza stworzą roślinność i wody życiodajne ! - ogłosił jeździec stojąc na wzgórzu stworzonym poprzedniego dnia. Smoczyce natychmiast wzięły się do pracy. Biała smoczyca  pokryta licznymi znakami wylądowała na tej jałowej ziemi stworzoną przez nią i jej siostrę. Machając skrzydłami wytworzyła ogromny wiatr, a znaki z jej skrzydeł odczepiały się i lądowały na ziemi tworząc olbrzymie dziury, w których iskrzyła się woda pod wpływem światła Brillo. Po tym przyleciała jej siostra tupiąc w żyzną już ziemię. Pod wpływem tupania z jej głębi wyrosły liczne rośliny. Lecz zaraz po wyrośnięciu gniły, umierały, suszyły się. Wystraszona Tristeza zwróciła się do pomoc do swej siostry, która zamiast siostry stworzyła rośliny. Pod wpływem blasku Brillo rośliny rozkwitły. Tak minął dzień drugi


- Niech smok światła - Brillo i siostra jej mroku - Tristeza stworzą zwierzęta, ptaki i morskie potwory, nad którymi rządzą będą sprawować. - ogłosił jeździec...


- Możemy przejść do konkretów ? - mruknął Natsu ziewając. Spojrzenie wszystkich utkwiło w postaci różowowłosego. - No co ? Nie mówcie mi że was to też nie nudzi !
- No..może trochę. - przyznał mu rację jeden ze strażników. Jednak natychmiast schował się za Juvią widząc gromkie spojrzenie księżniczki.
- Przejdę do tego najistotniejszego fragmentu, ale potem nie próbujcie mówić " Ja nie rozumiem ! " - fukneła zła. - A więc..

 Brillo z przerażeniem wlepiała swoje oczy w siostrę.
- Siostro ! Kto ci to zrobił ? Kto jest za to odpowiedzialny ? - rozległ się głos.
- Skoro ty możesz mieć jeźdźca ja również. - demoniczny warkot odbił się od uszu dobrego jeźdźca. 
- Człowiek stworzony przez Tristeze. Drugi człowiek mroku. Styks... - Jeździec wskazał na postać znajdującą się na łbie smoka. 
- Siostro.. ! - zawyła biała smoczyca. 
- Wyzywam cię na pojedynek o władzę ! - mówiąc to wystrzeliła czarnym jak smoła promieniem w Brillę. Biały smok cudem uniknął śmierci unikając promienia Tristezy.
- Nie chcę z tobą walczyć siostro !! - krzyknęła na skraju rozpaczy smoczyca światła.
- A więc przyjmij śmierć godnie ! Jak przystało na dumnego smoka !- czarna smoczyca wzbiła się w powietrze, a za nią siostra. 
- Proszę siostro ! Nie jesteś sobą ! 
- Giń ! - kolejny ziąnięcie dosięgneło Brillo. Ciało białego smoka spadło na ziemie tworząc ogromny krater. 
- Posłuchaj mnie ... - słaby głos smoczycy zwrócił się do jeźdźca wyczołującego się spod jej skrzydła.
- Brillo ! Nie możesz umrzeć. - rzucił się na nią jeździec. 
- Nie umrę. - wokół ciała smoka rozbłysło światło.  - Odnajdziesz mnie. Kiedy przyjdzie na to pora Lumienco... 

Lucy zamknęła książkę.
Cana wrzuciła proszek do ognia, a ten pod jego wpływem rozbłysł i powiększył się ukazując malowidła na ścianie jaskini.
- To są dwaj wybrańcy ! - wskazała na dwóch strażników stojących obok jednej postaci na smoku. - To co przeczytała Lucy to tania podróbka naszej prawdziwej legendy, ale są tam momenty prawdziwe. Prawdą jest to że prawdziwa księga, którą czytałam niejednokrotnie szukając jakichś ukrytych informacji została ukradziona. Tamta została napisana przez pierwszego jeźdźca Lumiency. Nie wiemy kto będzie następnym jeźdźcem, ale podobno będzie bardzo silna i będzie doskonałym rycerzem, a jej odwaga uratuje świat.
- Takie pytania. Powiedziałaś " silna " ,a nie "silny" to będzie kobieta ? - zapytał.
- Tak. - przytakneła brązowowłosa. - Waszą rolą będzie jej ochrona, nawet za cenę własnego życia.
- Wiem kto to będzie ! - krzyknął Natsu.
- Kto ? - zaciekawił się Gray.
- Erza ! - uśmiechnął się.
- Faktycznie... Jest bardzo, bardzo silna i posługiwała się magią podmiany: rycerz !
- Posługiwała ? - zdziwiła się Lucy.
- My nie pamiętamy nawet jaką magią się posługiwaliśmy... Bo rok po moich narodzinach już byłem w więzieniu bez magii. - westchnął Natsu.
- A ja urodziłem się w więzieniu - mruknął Gray.
- Zabrali wasze dusze... - szepneła Cana.
- Hę ? - wszyscy spojrzeli na zmartwioną wróżkę.
- Aspekta i Gloria... Dwa demony stworzone przez czarnego maga, który chciał jako jedyny mieć magię. - spojrzała na Juvię, a następnie na Lucy. - Widocznie ktoś je wywołał i użwywa ich do własnych celów. - westchneła. - Gray,Natsu chodźcie za mną. Chłopacy niepewnie wstali i podążyli za brązowowłosą. Przeszli do drugiego pokoju gdzie było chyba z -20 °C !
- J..jak tu... Zimno! - pisneła Lucy.
- Wcale nie... Jest normalnie. - zdziwił się Gray.
- Podejdź tu. - wskazała na ogromną lodową górę.
- Wow..? Co to ? - spojrzał na kobietę. Jednak po chwili sam sobie odpowiedział. - Miecz z lodu ? - zdziwił się jeszcze bardziej. Cana kiwneła głową.
- Jeśli go wyciągniesz to jesteś strażnikiem lodu - wszyscy poza Lucy, która chyba nie zrozumiała zrobili dziwne miny i się zarumienili.
- Bez skojarzeń cholerne zboki ! - zdenerwowała się brązowowłosa i kopneła Gray'a.
- Ja chyba nie zrozumiałam. Wytłumaczycie mi to ? - spojrzała błagalnie na strażników i dwie służki.
- To nic ważnego księżniczki naprawdę ! Nie ma co tłumaczyć ! - Juvia i pozostali machali energicznie głowami na "nie".
- Skoro tak mówicie... - mrukneła. Gray podszedł do lodowca i dotknął go. Po chwili wokół jego ręki pojawił się biały okrąg. A on otworzył oczy i jak w transie uderzył o górę lodu. Wyciągnął pięść, a w niej trzymał miecz. Dopiero teraz się obudził z "transu" i aż ugiął się pod ciężarem miecza.
- Wow... - w jeden sekundzie w jaskini rozległ się szept pełen zachwytu i podziwu.
- Gratulacje,a więc jesteś jednak strażnikiem. - uśmiechneła się. - A więc ty ! - wskazała na Natsu. - Idziesz ze mną ! - uśmiechneła się tajemniczo i weszła do następnego pokoju. Zaraz po wejściu wszystkim poza Dragneelem buchnął żar w oczy.
- Ahh... Wiecie co ja poczekam na zewnątrz... - pisneła księżniczka próbując wyjść.
- Nie ma mowy zostajesz ! - chwycił ją za rękę Gray. Razem staneli patrząc z podziwem na miecz tkwiący w rozżarzonej skale, a na koło niego płynęła lawa.
- I ..I że ja mam tam wejść ?! - spojrzał błagalnie na Canę.
- Zgadza się. - przytakneła.
- Za nic w świecie ! - pomachał energicznie głową.
- Wchodź tam.- spojrzała na niego spod byka.
- D-druuuuga Erza ! - zaszlochał różowowłosy i z niepewnością i lękiem wszedł po gorących schodach i stanął na czubku tego "wulkanu". Chwycił rękojeść miecza i natychmiast zabrał ręce. Syknął z bólu. Aż bał się na nie spojrzeć. Czuł jakby go palili żywcem.
- Musisz uwierzyć ! Poczuj to ! - dopingował go Gray puszczając dłoń księżniczki. Natsu wypuścił powietrze z płuc i ponownie chwycił rękojeść miecza. Na czole pojawiły się kropelki potu, a twarz była wykrzywiona w grymasie niewyobrażalnego bólu.
- Poczuj to ! Wyobraź sobie dziewczynę, którą chcesz chronić za wszelką cenę ! - podeszła do góry bliżej wołając blondynka - Co jeśli stanie się jej krzywda ?! Nie wybaczysz sobie tego nigdy ! - Wtedy Natsu otworzył oczy i spuścił jedną makabrycznie poprzoną rękę wzdłuż ciała. Wpadł w trans i jedną ręką wyciągnął miecz ze skały.
- Udało mu się... - szepneła sama do siebie księżniczka. Ciekawe o kim pomyślał. Pewnie o tej dziewczynie, która jest jeźdźcem. Chciałabym ją poznać. 
Natsu zszedł z mieczem do swoich towarzyszy. W jednej sekundzie poparzenia jakie odniósł zaczeły świecić, a następnie się zasklepiły.
- Co do ? - wzdrygnął się i z strachem spojrzał na brązowowłosą.
- Nie martw się. Strażnicy regenerują się gdy obrażenia im zadał ich żywioł. - po cieszyła go Lucy zakrywając twarz chustą by chociaż odrobinę uchronić się od żaru i gorąca jakie tam panowało.
- A więc przepowiednia mówi prawdę... - uśmiechneła się Cana. - Wracajmy do mojego głównego pokoju bo to się zaraz zawali.
 Tak jak wróżka rozkazała tak zrobili. Po kilku minutach dało się usłyszeć dźwięk wybuchu i upadania skał.
- Jest już późno. Może zostaniecie tu na noc ? - zaproponowała brązowowłosa.
- Nie chcemy się narzucać...
- To żaden problem. - machneła ręką wróżka.
-W takim razie zostaniemy. - księżniczka ukłoniła się lekko w stronę Cany.
-Chodźmy na nad jezioro ! - zaproponował różowo włosy szturchając ramię Lucy. 
-Po pierwsze jest już ciemno, a po drugie... Straż! - strażnicy natychmiastowo odciągneli Natsu od księżniczki. 
-Prawdę mówiąc niedaleko mojego domu jest jezioro... Piaskowe wybrzeże można porównać do plaży...- zaczęła brązowo włosa - Można by zrobić ognisko... - wróżka rozejrzała się po pomieszczeniu napotykając wiele uśmiechów mówiących ze to dobry pomysł i jeden grymas należący do księżniczki. 
-Nie sądzę że to dobry pomysł... Jest już noc i w okół grasuje dużo niebezpiecznych zwierząt. 
-Przecież macie nas. - odezwał się Natsu pokazując ognisty i lodowy miecz. 
-I właśnie dlatego się nie zgodzę... 
-Juvia myśli, że to dobry pomysł. - niebiesko włosa podeszła do Lucy- Niech księżniczka się zgodzi... Księżniczce to dobrze zrobi... 
-W porządku, ten jeden raz nie zaszkodzi - dziewczyna uległa Juvii widząc jej błagalne spojrzenie i upartość.

>Nad jeziorem<

-Staniecie na warcie w dwóch różnych miejscach. Jeśli zauważcie coś podejrzanego macie natychmiast nas powiadomić. Zrozumiano!?
-Tak jest Juvia-san! - strażnicy momentalnie udali się do wyznaczonych miejsc. 
-Czy ognisko już... - blondynka zaniemówiła widząc jak przyjaciel Gray'a  podpala gałęzie mieczem. - Odbiło ci!!! - dziewczyna pobiegła do chłopaka zabierając mu broń. 
-Ej!  Bynajmniej się pali! - protestował Natsu. 
-Ty też oddawaj miecz - zwróciła się do czarno włosego. 
-No ale... - próbował zaprotestować, ale napotykając mordercze spojrzenie dziewczyny posłusznie oddał broń. 
-Juvio przechowasz? 
-Oczywiście księżniczko! 
-Tu jest całkiem przyjemnie. - odezwała się Wendy - A ten księżyc jest po prostu piękny... - spojrzała na ogromną, białą tarczę księżyca. W powietrzu unosił się zapach sosen i wiał lekki przyjemny wiatr. Gwiazdy migotały wesoło. Wszystkiemu akompaniował śpiew ptaków i skrzypienie koników polnych.
-Natsu... - Gray podszedł do przyjaciela i zaczął mu szeptem do ucha - To najlepszy moment do przeprosin. 
-Wiem... Właśnie myślałem jak to zrobić.... -chłopak przelotnie spojrzał na blondynkę, która idąc brzegiem jeziora oddalała się od reszty - To moja szansa... 
Natsu postanowił śledzić księżniczkę. Poruszała się powoli, jak w zadumie patrząc na drugą stronę jeziora. Uśmiechneła się i spojrzała w niebo. Miała mieszane uczucia... Żeśkie, nocne powietrze delikatnie muskało jej twarz, a włosy wraz z tańcem wiatru tańczyły w powietrzu. Spojrzała na swoje stopy, niebieskie szpilki przeszkadzały jej. Zatrzymała się i zdjęła jeden but gdy poczuła jak ktoś przytula się do jej pleców. Ogarnęło ją poczucie bezpieczeństwa i znajomego ciepła.
-Przepraszam... - gorący oddech na jej karku spowodował przyjemną falę dreszczy - Przepraszam za wtedy w zamku, gdy nazwałem cie prostytutką. 
-Natsu... - dziewczyna odwróciła się na pięcie napotykając wzrok chłopaka. Omamiona głębokością koloru jego tęczowek nie mogła wydusić z siebie żadnego zdania.
- Naprawdę bardzo cię przepraszam... - szepnął. Lucy patrzyła na niego w szoku. - Wybaczysz mi ?! - spojrzał na nią błagalnie.
- Natsu... - zdziwiła się. - Wybaczę... - uśmiechneła się blondynka. Przez kilka sekund patrzeli sobie w oczy. Zagłębili się w nich jak w tajemnicy. Chłopak dotknął jej policzka ciągle nie odrywając wzroku od jej ciepłych, czekoladowych oczu.
-Nie to ze chce wam przeszkodzić w tym co teraz robicie, ale proszę możecie flirtować trochę dalej zwracacie zbyt dużo uwagi. - niespodziewanie zostali rozdzielenie przez Gray'a
- Gr..Gray ! ! - pisneła blondynka. 
- Oaaaa ! ! ! - usłyszeli krzyk Juvii i Wendy. Po chwili przy szyi różowowłosego spotkały się dwa ostrza. Chłopak przełknął głośno ślinę. 
- Juvia ! Wendy ! - szybko zareagowała księżniczka.
- Odsuń się księżniczko ! - warkneła młoda Marvell bardziej dociskając ostrze do szyi chłopaka.
- Nie wolno ci całować księżniczki ! ! - zmarszczyła brwii Juvia. 
- ALE MY SIĘ NIE CAŁOWALIŚMY ! - jękneła blondynka. - On mnie tylko przeprosił !
-Całkiem czułe te przeprosiny - Gray dolał oliwy do ognia.
-Jak śmiesz przytulać się do księżniczki! - Wendy przycisnęła mocniej ostrze przez co lekko nacięła skórę szyji.
-Przestań! - Lucy chwyciła za nadgarstek niskiej niebieskowłosej odrzucając go do tyłu - On niczym nie zawinił... To ja go przytuliłam - próbowała złagodzić sytuację. 
- Księżniczko ! Zgodnie z prawem ustanowionym przez poprzedniego króla osoba królewskiej krwii nie może związać się z osobą niższego pokroju ! - pouczyła ją Juvia.
- Ale... 
- Księżniczko ! - skarciła ją Marvell. 
- Zapomnijmy o tym zdarzeniu. - spuściła głowę w dół. 
Cana, Natsu, Gray i dwójka strażników patrzeli na kłótnie trzech dziewczyn. 
- Może... Może już pójdziemy do ogniska ? - zaproponował Natsu rozcierając rozcięcie na szyi. Wszyscy na niego spojrzeli, a gdy księżniczka się zgodziła poszli w grobowej ciszy do rozpalonego ogniska. Natsu i Gray wymieniali między sobą zmartwione spojrzenia. Cana myślała nad czymś gorączkowo. Juvia chwyciła kamień i przejechała jego powierzchnią po sztylecie powodując iskry. Wendy cicho, jakby z poczuciem winy śpiewała pod nosem jakąś piosenkę. Księżniczka wsłuchiwała się w szum wody i skrzypienie koników polnych aż w końcu zapytała.
-Natsu ,Gray... - blondynka przerwała długi okres ciszy - Kto jest jeszcze więziony tam na powierzchni? 
-Dużo osób... - zaczął Gray. - W tym kilku naszych przyjaciół... 
-Naprawdę... Opowiesz mi o nich?
- Jeśli chcesz... - westchnął czarnowłosy.  - Jest więziona tam Erza, ten wasz "jeździec" ! To bardzo silna kobieta i na pewno nikt nie chce z nią zadzierać, niestety straciła moc podmiany.. 
- Jest tam też Levy i Mirajanne ... - przypomniał Natsu przerywając przyjacielowi. - Ale...Ale Levy przez jednego z strażników...e... oszalała. - zacisnął pięści. - A Mirajanne zawsze nas pocieszała.Chyba jedynie ona potrafiła się tam uśmiechać.. Niestety nie udało nam się również ich uwolnić...
-To musiało być dla was bardzo trudne... - zauważyła Juvia. 
-Tak... Ale tamtego dnia, gdy udało nam się uciec przyrzekłem sobie ze tam wrócę i je uwolnię zabijając wszystkich którzy wejdą mi w drogę. - pięści Natsu powoli zaczęły się rozluźniać. 
-Chyba mogłabym wam w jakiś sposób pomóc... 
-Co księżniczka wygaduje!? - Wendy momentalnie się podniosła - I tak panienka za dużo dla nich zrobiła!
- Wendy spokojnie ! - uśmiechneła się. - Chcę im pomóc. ! Natsu, Gray odbijemy waszych przyjaciół ! -uśmiechneła się zacięcie.
- Księżniczko ! Nie puścimy księżniczki samej ! - zaprotestowała niebieskowłosa.
- A więc chodźcie z nami ! - zaproponowała z radością blondynka.
- Księżniczka se chyba jaja robi ! - zawołała Juvia wstając. 
- Danego słowa szczególnie księżniczki się nie cofa ! - uśmiechneła się szerzej .
-Naprawdę nie wiem jak Ci dziękować! - uradowany Gray odruchowo przytulił się do Lucy. - Przepraszam. - rzekł, gdy zobaczył jak jedna z towarzyszek księżniczki dobiera ostrza. 
-Nie ma za co tu dziękować... Robie to co do mnie należy. 
-Jesteś naprawdę usposobieniem dobra. - szepnął Natsu ukazując szereg białych zębów.
- Dziękuje. - zaruminiła się. 
- No księżniczko to kiedy wyruszamy ?! - schowała ostrza Wendy mając wiele obaw co do tego planu.
- Jutro rano ! - zarządziła księżniczka. - Gdy wstaniemy pójdziemy do zamku ubierzemy się jakoś na tę okazje i pójdziemy odbić Erze, Mirajanne i Levy ! - przemówiła. Wszyscy wznieśli okrzyk radości i zgasili ognisko idąc do domku Cany. 
Lucy położyła się na macie i wtuliła głowę do poduszki myśląc o jutrzejszym dniu.

__________
Tak więc kończy się drugi rozdział c: !
 Olu dziękujemy za wskazówki i rady :D

 Na szablon musimy poczekać, a z opisami spróbujemy się poprawić ;) 
Dziękujemy za przeczytanie i do zobaczenia za tydzień ! 
P.S. Szczęśliwego nowego roku ! :D

Luna i Coco !

11 komentarzy:

  1. Świetny rozdział, sorry że komentuje od drugiego posta ;-;
    Było kilka błędów, ale ja nie lubię krytykować, w każdym razie, świetnie wam to wyszło.
    Życzę Weny Coco-chan! I Luno-san!
    Pozdrawiam gorąco!

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajny rozdział :D
    Przesyłam dużo weny i czekam na kolejny rozdział ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajny rozdział. Fajnie, że Natsu i Gray są strażnikami. Ciekawe czy Erza na prawdę będzie tym jeźdzcem. Jak Wendy i Juvia mogły tak paskudnie przerwać moment NaLu. Tak bardzo bym chciała, żeby pomiędzy nimi coś było. Mam nadzieję, że złamią zasady i będą razem. Fajnie, że Lucy postanowiła pomóc w uwolnieniu reszty.
    Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział. Przesyłam wenki. Do następnego :*.

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział ciekawy. Tylko nic się przy tym ognisku nie działo. Zapalili poszli się przejść a potem zgasili xD. Uhuhu znają się jeden dzień (czy tam dwa) i już się przytulają.
    Hah czyżby miłość od pierwszego wejrzenia? Wendy jest niebezpieczna O.o.
    Życzę duuuuuuuuuuuuuużo weny i czekam na kolejny rodział :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Podoba mi się taka Wendy, haha :D! Lepsza niż w oryginalnym Fairy Tail.
    Mam nadzieję, że Erza nie będzie jeźdźcem. Fajnie będzie jeśli okaże się, że jest nim ktoś inny :) Szkoda, że to nie GrayLu, byłoby jeszcze ciekawiej :D Ale i tak jest super!
    Na dodatek wydaję mi się, że ten rozdział był dłuższy niż poprzedni :) Oby tak dalej!
    Pozdrawiam i życzę weny ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze przeczytałam teraz, że Lucy posługuje się gwiezdną włócznią. Jestem bardzo ciekawa kiedy jej użyje :) Mam nadzieję, że nieźle walczy pomimo tego, że zajmuję się głównie leczeniem.

      Usuń
  6. Rozdział cud, miód, malina!
    Natsu ty debilu! Żeby powiedzieć na Lucy, że jest panią lekkich obyczajów! >.<
    Chociaż...jest parę blogów gdzie Luce gra taką rolę i sprawdza się w niej bardzo dobrz...SKOŃCZ!
    Wybaczcie~! Takie dnii~!
    W końcu Juvia! I to w jakiej odsłonie! <3 Brałabym *-*
    I te przeprosiny <3 soł kiut! <3
    Luce nie może być z Natsu, bo jest on niższego czegoś tam...zakazana miłość!
    ~Zakazany owoc znowu krąży mi nad głową, póki żyje on żyje słodkie tabuu. Zakazany owoc, znowu szansa przeszła obok, choć poczuuułeeś ten smaak!~
    Okok. Jeszcze raz. Rozdział fantastyczne.
    Better than me!
    Z niecierpliwością czekam na dalszy ciąg i ślę kubły weny!
    ~Bye

    OdpowiedzUsuń
  7. Wspaniale, wspaniale i zajebiste !!!
    Próbowałam choć trochę się oderwać od czytania ale nie potrafiłam. Jestem fanką Galevy wiec będę czekać. Pozdrawiam i czekam :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Natsuuu Ty zboku jeden ><

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj oj, nagrabiłeś sobie Natsu. Żeby nazwać tak Lucynke która w dodatku jest księżniczką!?

    OdpowiedzUsuń
  10. GENIALNY ROZDZIAŁ! Natsu i Lucy mmm muszą być razem :)

    OdpowiedzUsuń

Szablon wykonała Domi L